Ostrygi w stylu Rockefeller, ewentualnie homar w sosie szampańskim, mus czekoladowy i szampan – każda japiszonka wie, jak przygotować obiad prawdziwej uwodzicielki. Problem pojawia się, kiedy zamiast cherlawego bankiera inwestycyjnego zaczniemy uwodzić faceta z krwi i kości, dla którego obiad bez talerza zupy, mięsa, kartofli i kawałka ciasta, to jak dla kobiety seks bez gry wstępnej, czyli jedno wielkie oszukaństwo.

Ale nawet w takim „prawdziwym obiadku” można wykorzystać afrodyzjaki, składniki wzmagające zapał, nawet w poniedziałek.

Pamiętam, jak wiele lat temu przyszło mi gotować obiadek walentynkowy dla mojego ówczesnego kowboja, dla którego świat zaczynał się i kończył na stekach. Ostrygi Rockefeller, zapiekane w muszlach owoce morza, przykryte gotowanym szpinakiem i zapiekane z sosem holenderskim (Co każda dobra synowa w zamrażalniku mieć powinna ) zdecydowanie kojarzyły mu się bardziej z chrztem komandosów, który musiał przejść w pierwszym roku wojska, niż z czymkolwiek erotycznym.

Postanowiłam więc nadziać ostrygami i szpinakiem polędwicę wołową i po grillowaniu na średnio-krwisto, polać ją sosem Bernaise, słynnym sosem holenderskim z estragonem, stosowanym do filetów Oskar, czyli polędwicy wołowej nadziewanej krabem, zwanym królewskim.
Danie okazało się sukcesem i zniknęło prawie w całości w kilka sekund. Prawie, bo na talerzu pozostał szpinak.
– Kochanie – odezwał się w końcu mój kowboj, kiedy wynurzyłam się z kuchni, niczym Wenus z morskiej piany. – Szpinaku nie zjadłem, bo jakoś tak śmierdział rybą.

Danie uległo kolejnej modyfikacji kilka lat później, kiedy podałam je ukochanemu Brytyjczykowi. Jagnięcina zastąpiła wołowinę, szpinak pożegnał się z ostrygami, ale za to został zmieszany z ogromną ilością rozmarynu i czosnku, a sos zamiast estragonu miał smak świeżej mięty.

W tym roku postanowiłam zmodyfikować danie tak, by smakowało Polakom, dla których obiad nie istnieje bez polędwicy wieprzowej:fot. K.E.Doris

1 polędwica wieprzowa
5 szklanek surowego lub 1 paczuszka mrożonego szpinaku
2 szalotki
masło (prawdziwe, niesolone, najlepiej wiejskie, w żadnym wypadku jakiś substytut masłopodobny)
3 żółtka jajek (może zostaną po bezach Joli)
zioła (czytaj poniżej)
1 łyżka soku z cytryny
1 łyżka octu estragonowego lub innego winnego (rozmarynowy też się świetnie spisze), właściwie każdy, aby nie destylowany
2 łyżki białego wina

Polędwicę wieprzową przekroić wzdłuż prawie na pół i rozbić tłuczkiem na płasko.
Na maśle usmażyć szalotkę, dodać szpinak, przesmażyć, a następnie dobrze odcisnąć.
Szpinak położyć na środek polędwicy i całość zwinąć (można ewentualnie spiąć szpadką, ale nie zawijać nitką). Piec w piekarniku pod przykryciem, powinno być gotowe w 10 minut.

W garnuszku zredukować sok z cytryny, wino i ocet wraz z tymiankiem (1/4 łyżeczki) i estragonem (1/2 łyżeczki) lub inną przyprawą. Odradzam oregano, majeranek, szałwię i cząber (chyba, że w połączeniu z tymiankiem). Można dodać odrobineczkę siekanego rozmarynu. Wszelakie gotowe mieszanki, przeznaczone do przyprawiania mięs, mogą nie zdać egzaminu.
Po zredukowaniu zawartości garnuszka do dwóch łyżek, należy go przenieść na bain marie lub trzymać nad ogniem, a następnie dodać 3 rozbełtane żółtka, ustawicznie mieszając ubijaczką do białek. Teraz, nie przerywając ubijania, powoli dodawać szklankę roztopionego masła.
Przyprawić pietruszką i szczypiorkiem (to moje ulubione przyprawy), połączonymi ze świeżym estragonem i tymiankiem. Zdjąć z ognia.
Wieprzowinę pokroić jak rolkę sushi i ułożyć na talerzu. Polać sosem. Udekorować szparagami, niczym filet Oskar, lub podać z ziemniakami.

Do tego dania najbardziej nadaje się zapiekanka z ziemniaków i jabłek.

3 kartofle i 2 jabłka typu szare renety, makintosze, jonatany, boskopy czy Granny Smith kroimy w cienkie plasterki (kartofle cieniej niż jabłka). Na patelni smażymy na maśle 2 cebule, z dodatkiem tymianku. Zalewamy winem i rosołem (pół szklanki) i redukujemy. Dodajemy masło, kartofle i jabłka, mieszamy, zapiekamy w piekarniku.
Można na koniec położyć na wierzch pokrajany w cieniutkie plasterki ser typu camembert czy brie, na ostatnie 20 minut pieczenia. Uroczo wygląda plasterek walentynkowego sera w kształcie serca.

W roli sałatki świetnie spisze się  sałatka z gruszek i cykorii, czy też sałatka z sosem z fig z Adios pomidory.

Oczywiście, nie zapomniałam o koniecznej w lutym zupie. Zupa pomidorowa jest faworytką wielu smakoszy. Hinduska zupa pomidorowa zawiera w sobie  przyprawy – afrodyzjaki występujące w Kamasutrze.

1 siekana cebula
tycia odrobina czosnku, który jak wiadomo afrodyzjakiem nie jest
1 łyżka siekanego bądź tartego imbiru (nie za dużo bo wybranek/nka skończą obiad na zupie)
2 puszki siekanych pomidorów bez soli, konserwantów i  przypraw (4 szklanki)
po szczypcie (do smaku) :
tartej skórki pomarańczy (lubię sporą szczyptę, a właściwie trzy)
mielonych goździków
kardamonu
mielonych ziaren kolendry
kminu rzymskiego
cynamonu (raczej mało)
kurkuma (tycio)
chilli
śmietana kremówka lub puszka mleka kokosowego (tak jest w oryginalnym przepisie, ale kremówka jest lepsza).
zielona kolendra do dekoracji

Na maśle usmażyć cebulę, czosnek i imbir, aż do zeszklenia. Dodać skórkę pomarańczową (nie skąpić) i resztę przypraw. Dodać odcedzone z pestek pomidory i zagotować, aż pomidory zupełnie stracą kształt. Wymieszać w blenderze i dodać kremówki/mleka kokosowego do smaku.
Podawać udekorowane zieloną kolendrą lub serduszkiem ze śmietany kremówki, narysowanym na talerzu.

Pozostał deser. Owoce – afrodyzjaki nie są jednak łatwo dostępne w Polsce. Pozostaje nam więc czekolada, najpopularniejszy afrodyzjak świata.
Zdaję sobie sprawę, że każdy wybitny kucharz uważa, że jego ciasto czekoladowe jest najlepsze. Wbrew zdrowemu rozsądkowi podam przepis i na moje ciasto, które podaję na jaskrawym sosie pistacjowym, polane sosem czekoladowo-malinowym:

4 jaja
2 łyżki koniaku lub likieru (mój ulubiony w tym przepisie to chambord)
40 dag roztopionej czekolady
1 i ¼ szklanki kremówki

Piecyk włącz na niską temperaturę (120° C).
Przygotuj formę masłem i mąką tapiokową lub inną.

Ubij jajka z likierem. Powoli zacznij dodawać roztopioną czekoladę. Delikatnie wmieszaj ubitą na pianę kremówkę.
Wlej do formy i piecz od półtorej do dwóch godzin w piekarniku, aż wykałaczka po wyjęciu z ciasta będzie sucha, a ciasto trochę się skurczy w formie. Ciasto ma konsystencję musu, a nie ciastka.
Ostudź i przechowuj w lodówce. Podaj na sosie pistacjowym, polane sosem malinowo-czekoladowym.

Sos pistacjowy:
W młynku do kawy lub blenderze zmiksuj 2 łyżki stołowe pistacji, wymieszaj z 1 łyżką cukru (lub słodzikiem), świeżą miętą i kremówką (4-5 łyżek). Wlej na talerz, na którym położysz kawałek ciasta. Sos powinien być jaskrawozielony.

Sos malinowo czekoladowy:
1 łyżkę dżemu malinowego niskosłodzonego bez pestek rozmieszaj z odrobiną wody i soku z cytryny wraz z pięcioma łyżkami roztopionej czekolady. Polej sosem ciasto tuż przed podaniem.

Do tego można podać następujące drinki:

Champagne i chambord (łyżeczka do herbaty likieru na szklankę szampana lub wina musującego) udekoruj maliną lub płatkiem róży.

Lub też vodka martini z dodatkiem campari.

Odradzam jednak podawanie szampana prosto z butelki. Nagromadzone w żołądku bąbelki zaczną nam uciekać różnymi drogami w najmniej sprzyjającym momencie, kiedy rozpoczniemy poobiednie harce i swawole.

Polecamy również artykuły w zbliżonej tematyce:
Romantyczna kolacja walentynkowa (Nina)
Walentynkowa kolacja po francusku (Kinga Doris)