ilustr. Anna Fudyma   Nie ma lepszego rozwiązania problemów małżeńskich niż wspólne rozwalenie kogoś. Można się o tym dowiedzieć z licznych filmów, czyli jest to sposób bankowo pewny.

Czy to już kolejny wieczór, kiedy obiecujesz sobie „dziś nie wezmę nic na sen”? A może spędzasz go samotnie, z maseczką na twarzy, oglądając hurtem piętnaście odcinków „Przyjaciół”, podczas gdy małżonek przebywa w delegacji/na szkoleniu/na służbowej kolacji, a zresztą może to i lepiej, bo nawet jeśli jest, to tylko jako ciało astralne Orszulki Kochanowskiej. A może siedzisz przy komputerze na forum o depresji i szukasz informacji o nowych, odkrywczych antydepresantach? Albo pytasz o namiary na sprawdzonego terapeutę od problemów w związku? A więc zupełnie nie tędy droga. Ponieważ zamiast pigułki antydepresyjnej powinnaś wziąć porządną, solidną giwerę.

Nie ma lepszego rozwiązania problemów małżeńskich niż wspólne rozwalenie kogoś. Można się o tym dowiedzieć z licznych filmów, czyli jest to sposób bankowo pewny. Weźmy państwa Smith – nie szło im zupełnie, on zaczął popijać, ona w zadumie szczotkowała zęby, kompletny marazm. Weźmy Arniego i jego filmową żonę Jamie Lee Curtis – zaniedbane popychle biurowe. Weźmy Danny’ego Oceana i jego żonę Tess-właśnie-spotykającą–się–z–kimś-innym. Weźmy Zorro i jego żonę-która-ma-romans-i-generalnie-jest-zniechęcona.

No, ale nic straconego i nawet w tak dramatycznych sytuacjach jest jakieś światełko w tunelu. Należy mianowicie znaleźć sobie wspólne hobby. Okazuje się, że to buduje bardzo silne więzi, pod warunkiem, że hobby nie ma nic wspólnego z zainteresowaniami uznawanymi za kobiece. Ponieważ wszyscy wiedzą, że chłopcy mają znacznie fajniejsze zabawki niż dziewczynki, a ich zajęcia są zawsze ciekawsze. A czym się bawią chłopcy? Oczywiście bronią. No może z wyjątkiem syna pani kandydatki na pełnomocniczkę, który akurat bawi się siekierką. Siekierką bawił się też pewien człowiek we Włodowie, który jednakże nie znalazł zrozumienia dla swojego hobby, nawet u pana ministra Ziobry.
Wspólne hobby, które może okazać się zbawienne dla twojego związku, również może nie spotkać się z szerokim aplauzem i z tym się trzeba liczyć. Jest masa ludzi, którzy zupełnie nie mogą pojąć, że pełnienie obowiązków służbowych płatnego mordercy, jest jedynie skuteczną metodą terapeutyczną. Tacy ludzie oczywiście spróbują rzucać ci kłody pod nogi, a nawet mogą starać się w ciebie trafić ostrymi nabojami ze swoich chłopczyńskich zabawek. Ale to tylko potęguje pozytywne efekty terapii, bo nie od dziś wiadomo, że dobry związek musi być nie tylko „na dobre” ale i „na złe”, a co może się zdarzyć gorszego, niż tłum ludzi, próbujący zastrzelić ciebie i twojego męża podczas warsztatów małżeńskich w terenie? Tak więc nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Kiedy już wyjdziecie z okrążenia, możecie sobie wzajemnie opatrywać rany, co może być interesującą i nietuzinkową grą wstępną, po której obowiązkowo nastąpi ognisty seks wśród bandaży, obficie skropiony wodą utlenioną, w końcu seks jest naturalnym odreagowaniem obawy przed śmiercią.

ilustr. Anna Fudyma

   Jak można wywnioskować z hollywoodzkich produkcji, mężczyźni uwielbiają mieć u swego boku osobę o równie męskim charakterze, jednakże pod warunkiem, że ta męska osobowość jest okraszona słusznych rozmiarów biustem. Biust powinien być wyeksponowany i falować kusząco podczas przeładowywania giwerki, lub też sprawiać wrażenie, jakby już-już miał się wymknąć spod odzieży podczas wymachiwania szpadą. Tak więc parą idealną jest dwóch dopasowanych do siebie pod względem upodobania do przemocy mężczyzn, z których jeden wygląda zupełnie jak kobieta. I to jest właśnie cel, który powinnaś starać się osiągnąć, chociaż nikt nie mówi, że będzie łatwo. Jeśli zaczniesz okazywać jakieś kobiece cechy, sprawa jest przegrana.

Związek Anakina i Padme wydawał się idealny – latali sobie w nadświetlnej, ganiali z miotaczami i strzelali do wrogów. A jak Padme zaszła w ciążę i zaczęła się głaskać po brzuchu, sprawa się rypła – Anakin przeszedł na ciemną stronę, dostał żółtych oczu, a na koniec, kompletnie wyprowadzony z równowagi zbliżającą się perspektywą ojcostwa, postanowił udusić swoją rodzinę – narodzoną i nie.

Ale po związku państwa Smith widać, jaki powinien być model partnerstwa – jeśli chcesz, żeby mąż cię szanował, musisz mieć na koncie więcej zabójstw niż on oraz wykazać się całkowitym antytalentem kulinarnym – to ważne, bo jeśli okaże się, że umiesz gotować, to znaczy, że jesteś zwykłą babą, w ogóle nieinteresującą. Wieczorami możecie sobie z mężem wymieniać komplementy – masz świetny lewy prosty; a ty, kochanie, przepięknie walisz z główki. Czy gdyby dialog brzmiał: rewelacyjne zrazy dzisiaj zrobiłaś; a ty odkurzyłeś mieszkanie lepiej niż ja, byłoby porównywalnie ekscytująco? Oczywiście, że nie, bo kto by się zajmował „babskimi” sprawami.

Jeśli nie masz przekonania do modelu życia polegającego na jeżdżeniu po świecie i zabijaniu ludzi, możesz ewentualnie opracować jakiś fajny, pomysłowy napad. Efekt dla twojego związku może nie będzie tak spektakularny jak widowiskowa strzelaninka, ale od czegoś trzeba zacząć. Żeby być złodziejką dżentelmenką, nie musisz mieć biustu aż w rozmiarze D, ale musisz dysponować intelektem Einsteina, pomysłowością Newtona i sercem Matki Teresy, ponieważ, i to dokładnie wynika z filmów, złodzieje są śmietanką społeczeństwa, pod każdym względem. Mogliby w każdej chwili zostać laureatami nagrody Nobla w dowolnej dziedzinie albo ofiarnymi misjonarzami w krajach Trzeciego Świata, ale wybrali trudną i kamienistą ścieżkę złodziejskiego fachu, bo po prostu nie lubią iść na łatwiznę. Ale ich dobre serduszko wskazuje im właściwą drogę i kradną wyłącznie pro publico bono, wybierając na ofiary  hochsztaplerów, których nikt nie lubi.
Czasem będziesz musiała poczekać na męża, kiedy akurat został przymknięty przez policję, która nie poznała się na jego rozlicznych talentach, ale jak tylko wyjdzie z mamra, opracujecie wspólnie jakiś fajny skok.

Tak więc życie, nakreślone specjalnie dla ciebie w amerykańskich filmach, otwiera przed tobą naprawdę szerokie i urozmaicone perspektywy – jest w czym wybierać, zarówno jeśli chodzi o model związku, jak i aktywność zawodową. Musisz tylko przestać być mentalnie kobietą, a wszystko samo się ułoży. Więc czym prędzej odstaw antydepresanty i porozklejaj po domu żółte karteczki-przypominajki z napisem „weź giwerkę, weź giwerkę”.

Ilustracja: Anna Fudyma/pinezka.pl