ilustr. Joanna Titeux     W Gazecie Wyborczej ukazał się artykuł o europosłance, Lidii Geringer de Oedenberg, współautorce rezolucji potępiającej pewne kraje Unii (w tym Polskę) za nietolerancję. Czy rezolucja była słuszna, czy nie, to inna sprawa. Ciekawa była dyskusja na forum.

I dalej nie chodzi mi o stan tolerancji w Polsce na tle Europy, lecz o kuchty. Mianowicie czy to wśród rekinów finansjery, czy to w obozie postępu, lepiej mieć w nazwisku Etwas de QuelqueChose. Jest to o tyle zrozumiałe, że rewolucji ludowych prawie nigdy nie inicjuje lud (pomijając jakieś chaotyczne żakerie), lecz zblazowani studenci marzący w zadymionych kawiarniach o muskularnym robotniku i jego jędrnej partnerce. Dziś poza proletariacka nie jest w modzie, kołchoźnica ubrała wieczorową suknię. W forumowej dyskusji pojawić się więc musi kuchta. Że niby „ZAWSZE LEPIEJ NIŻ KUCHTA!” Hmm… I dalej do obrońców kucht – że chyba szanowna mamusia była kuchtą. Podobny sposób myślenia reprezentują (w dyskusjach, czy Zachód jest rajem) sugestie, że adwersarz zmywał tam kible, u Żydów najpewniej.

Dobrze zastanowić się, co jest tak niewłaściwego w zmywaniu kibli. Kibel lepszy, gdy czysty, ktoś to musi zrobić, nikt za bardzo tego nie lubi. Czy wobec tego tym, którzy to robią, nie należy się szacunek? Czy sprzątaczki zamiatającej wieczorem biuro nie należy pozdrowić? Czy nie należy się uśmiech kierowcy autobusu? Oczywiście tak. Czy przez to, że należymy do wybrańców uruchamiających software do nocy, planujących kampanię reklamową proszku do prania lub kampanię prania mózgów wyborców, jesteśmy kimś lepszym? O ile oczywiście należymy, a nie tylko chcielibyśmy. Ja również wolę latać business class (szczerze, dawno nie latałem), ale cóż to za podstawa poczucia wyższości?

Parę lat temu upadł Swissair. Ostatni szef, Mario Corti, zainkasował za 5 lat z góry 21 milionów franków szwajcarskich (ponieważ część była w akcjach, efektywnie było to ponad 13 milionów). Po pół roku firmy nie było. Kasa została. Dla pracowników i dostawców zabrakło. Czy nie otwiera się nóż w kieszeni (i czerwona książeczka)? Pomyślałem o sprzątaczkach. Przecież pracowały lepiej od szefa, w końcu na plus. Ale widać lepiej ląduje się powodując gigantyczny minus. Pan Corti zadekował się w Bostonie. Sprzątaczki poszły na zasiłek.

Że kapitaliści spijają krew proletariatu, to w końcu nic dziwnego. Ciekawsze jest, że również ich przeciwnicy nie lubią niższych sfer. Kochają ludzkość, nie lubią ludzi. Bo proletariusz prawdziwy jest o wiele mniej malowniczy. Pije piwo, pasjonuje się piłką, niekoniecznie jest uprzejmy dla żony. A zwłaszcza najchętniej przestałby być proletariuszem, za nic u niego proletariackiej dumy. I żeby jeszcze hutnik czy kolejarz, ale kuchta? Tymczasem bez kucht żyć nie sposób. Jak ktoś zapytał podczas paryskiego maja ’68: Proletariusze wszystkich krajów, kto pierze wasze skarpetki?

Póki chodzi jedynie o sympatie, można z tym żyć. Gorzej, gdy ta pogarda dla prostego człowieka prowadzi do dumy Übermenscha. Jest taki osobnik, niejaki Cesare Battisti, były terrorysta, skazany we Włoszech na dożywocie m.in. za cztery morderstwa. No cóż, zabici to dwaj policjanci (wróg klasowy), jubiler i rzeźnik (sklepikarze, drobnomieszczanie). Czegóż nie robi się dla sprawy! W międzyczasie Battisti uzyskał schronienie za Mitteranda we Francji – jakoś nie słyszałem o międzynarodowych sankcjach. Zaczął pisać kryminały. Jest specjalistą, śmierć nie jest mu obca. Gdy Chirac zaczął wątpić, czy obietnice jego poprzednika były legalne, Battisti zniknął. A miał się gdzie ukryć. Francuska lewica intelektualna stanęła po stronie bojownika. Pielgrzymował do niego szef Partii Socjalistycznej, François Hollande. Myślałem, że to koniec jego kariery politycznej, ale nie, nic z tego. Również Szwajcaria ma swojego bohatera w tym stylu. Marco Camenisch – zaczął od wysadzania masztów wysokiego napięcia, w międzyczasie ma na sumieniu jednego celnika i parę strzelanin z policjantami. Nawet w Ewangelii celnicy są pogardzani, czyż nie można jakiegoś poświęcić w walce z lobby energii atomowej? Dziś Camenisch siedzi, jest chory, co martwi jego licznych sympatyków. Tymczasem i celnik może powiedzieć coś mądrego.

W ocenach wyborów często czytamy, że na partię X głosują głównie ludzie starsi, o niższym wykształceniu, ze wsi i miasteczek. No i co z tego? Czy tym ludziom ktoś odebrał prawo głosu? Może i ich decyzje nie zawsze są mądre, może chcąc stabilizować walutę i dynamizować przemysł trzeba im obiecać złote góry, nie dotrzymać i liczyć na to, że najpierw się nie połapią, a potem dzięki rozsądnej polityce gospodarczej i dla nich będzie więcej. Ale założenie z góry, że będą oni przegranymi transformacji i że nie jest to problem, jest nieuczciwe. Baba śpiewająca w kościele Łomaryyyyjo… jest takim samym człowiekiem, niezależnie od tego, „co myśli o tym Europa.”

Więc jeżeli teraz wejdzie do biura sprzątaczka, potraktuj ją z szacunkiem. To człowiek.

Ilustrowała: Joanna Titeux/pinezka.pl