Podobno badania dowodzą, że liczba nieszkodliwych wariatów stale i wciąż wzrasta. Równocześnie co 15 lat podwaja się cała ogólnocywilizacyjna wiedza. Człowiek przestaje się orientować w szczegółach, nie ma pojęcia o powstawaniu nowych dyscyplin naukowych i zupełnie nie pojmuje, co się dzieje w pracowniach uczonych i laboratoriach badawczych.

Nauka się specjalizuje do tego stopnia, że pewna tłumaczka, która miała kłopoty z przełożeniem jakichś zawiłości naukowych na konferencji kardiologów, podeszła w przerwie do jednego z nich po wyjaśnienia i usłyszała:
– Niestety, przykro mi, nie mogę pani pomóc. Ja jestem od lewego przedsionka.

Jako przeciwwaga do nurtu zawiłych, niepojętych i wysoce wyspecjalizowanych faktów i zdarzeń naukowych, pojawia się era Wodnika, poglądy dziwne, szalone i oszałamiające wynalazki.
Najbardziej jest to widoczne w Stanach Zjednoczonych – kraju najsilniej uprzemysłowionym i rozwiniętym naukowo i technicznie. Mieszka tam cała masa przeciwników teorii Einsteina, zaprzysięgłych wrogów mechaniki kwantowej i wyższej matematyki. A nawet zwolenników poglądu, że Ziemia jest płaska. Nawiasem mówiąc – może nie jest? Ja mam na to nawet dowód: gdy moja przyjaciółka M. założy buty na płaskim obcasie, to się przewraca, tak jak ja na wysokim.

Świat jest pełen oszołomów. Taki Dyrektor Urzędu patentowego USA – a działo się to w połowie XIX wieku – złożył rezygnację z zajmowanego stanowiska, bo:
Wszystko już zostało wymyślone i dalsze istnienie urzędu traci sens.
Jest to tylko anegdota. Prawda była ciut-ciut inna. Pierwszy komisarz do spraw wynalazków USA w swoim rocznym sprawozdaniu napisał: postęp nauki, rzemiosła, zaznaczający się z roku na rok, zbliża nas do dnia, kiedy ludzkie ulepszenia i pomysły osiągną kres.
A trzeba powiedzieć, że nie znano wówczas jeszcze telewizji, światłowodów, komputerów, telefonów komórkowych i mnóstwa innch rzeczy, które tak mi spowszedniały, że w głowie się nie mieści, jak też ludzie mogli się bez nich obejść.

Wracam do moich nieszkodliwych wariatów.
I tak na przykład zamek błyskawiczny (rok 1893) został potraktowany w ten sam sposób, co automatyczne urządzenie do uchylania kapelusza i przyrząd do robienia dołków w policzkach. W rejestrze Urzędu patentowego znajduje się także opis ustrojstwa do znakowania piłek golfowych, maszynka mierząca siłę ssania u niemowląt, automat do szybkiego ścielenia łóżek, aparat do odpędzania psów w trakcie jazdy na rowerze, okulary przeciwsłoneczne z wycieraczkami na bateryjkę, walkman dla płetwonurków, bidet dla psów i kotów z automatyczną spłuczką, sztuczne zęby, które można zjeść jak cukierki.

Ale to wszystko małe piwo. Taki Francuz, doktor Bienveniste jest autorem teorii mówiącej tym, że zwykła woda posiada pamięć. Z tym, że nie wiem, czy dotyczy to także wody kranówy warszawskiej.

Anglik Rupert Sheldrake znowu wysunął teorię, że wszystko, co się już raz zdarzyło, tym bardziej może się powtórzyć. Dziesięć lat temu to wyglądało na brednie, ale z teorii kwantowej jednak wynika, że Sheldrake ma rację, czyli mo rycht. Zresztą, na zdrowy rozum: noga raz złamana ma większą szansę powinąć się znowu, jeśli przed długim weekendem wykupili nam chleb w najbliższym spożywczym, to prawdopodobnie jest tak w całym mieście, a kto raz podpadł szefowi, bez trudu podpadnie i drugi raz.
Nieszczęścia chodzą parami. A bogatemu to diabeł dzieci kołysze. Nie mówię o szczęściarzach, którym się one rodzą po pięciu miesiącach.

Więcej towarów mieszanych