ilustr. spinelli /pinezka.pl

Ostre, styczniowe słońce wdziera się boleśnie przez dziurę w zdemolowanych w sylwestrową noc żaluzjach. Z wysiłkiem odwracasz mokry kompres na zbolałej głowie na drugą stronę.
Prawdę mówiąc, nikt za bardzo nie pamięta, w jaki sposób całe towarzystwo z restauracji „Cichy Kącik” przetoczyło się do twojego mieszkania. Najwyraźniej jakoś wtłoczyliście się do auta, bo na drugi dzień samochód stał pod blokiem. A miało być spokojnie i elegancko – dlatego ten „Cichy Kącik”.

W efekcie do ceny wstępu do „Kącika” musisz doliczyć urwany zderzak, stratowane obcasami panele w przedpokoju, tapicerkę na kanapie do wymiany, spustoszony barek, zjadliwy wzrok sąsiadki z dołu, obleśne uśmiechy sąsiada z góry… i te żaluzje.
Koniec z tym pijaństwem! W przyszłym roku spokojny wieczór przy świecach i Mozarcie.

Z jękiem zwlekasz się z kanapy, skatowany żołądek domaga się jedzenia. Zaglądasz do lodówki, na dolnej półce malowniczo przyschnięta do brzegów salaterki świąteczna sałatka jarzynowa nie zachęca do spożycia. Piętro wyżej skamieniałe uszka wigilijne i tak wyschnięte, że aż wywinięte na lewą stronę, krokiety. Garnka na tyłach wolisz na razie nie ruszać, bo nie pamiętasz, czy to bigos, czy gołąbki, czy flaki ze Szczepana.
I po co było tyle tego żarcia robić? Od razu wiedziałaś, że się tylko zepsuje. Nawet przeżarty pies demonstracyjnie wychodzi, gdy wrzucasz mu do miski plaster szynki.

Na następną wigilię będzie barszczyk z uszkami, śledzie i kompot z suszu. Na Boże Narodzenie i tak zawsze idziecie do cioci Władzi. Świat głoduje, a wam jedzenie w lodówce pleśnieje!

Uspokoiwszy odrobinę sumienie bierzesz się za sprzątanie. Zaczynasz od pokoju dziecka – na środku kupa plastikowego badziewia „made in China”. Większość już nie działa – jedna trzecia nie przeżyła dwudziestu minut po rozszarpaniu wstążki, kolorowego papieru i pudełka, połowa pozostałych dwóch trzecich pobzyczała, pobrzęczała i pobuczała w apoplektycznych podrygach wokół wigilijnego stołu, po czym ucichła na wieki wraz ze zgasłą przedwcześnie baterią, której, chwała Bogu, już nikt nigdy nie wymieni. Nowy Rok w nienaruszonym stanie powitały jedynie dwie książeczki od cioci Joasi, które strzelone w kąt po rozwinięciu z papieru przeleżały pod kaloryferem nietknięte ludzką ręką.

Upychasz tę kupę plastiku do śmieci, starając się odegnać sprzed oczu wizję azjatyckich dzieci, które jedyny kontakt z zabawką mają w… fabryce, gdzie od rana do nocy składają te buczące, bzyczące i migające światełkami mikołaje, aniołki i szopki.

Po raz kolejny obiecujesz sobie, że na przyszłą Gwiazdkę: Kredki! Klocki! Trampki!

U siebie w sypialni, zrezygnowana, upychasz nogą w kąt szafy kapcie od cioci Heli, kapcie od pani Zosi, kapcie od babci Emilii, chińską koszulę nocną od teściowej, garnek Zeptera od teścia, świątobliwe książeczki od wujka Władka i przynajmniej trzy cudowne urządzenia do masażu. W salonie od świąt stoi rozbebeszone DVD od szwagra, którego nikt nie potrafi podłączyć, a pewnie kosztowało majątek. No, w sumie łaski nie zrobił, bo od was dostali kamerę video, teściowa mikrofalówkę i karnet do fitness clubu, a teść PRAWDZIWE elektroniczne urządzenie do masażu.
Ze skurczem żołądka myślisz o rachunku z karty kredytowej, który niebawem zawita do skrzynki pocztowej.

Z tym naprawdę trzeba raz na zawsze skończyć! To już ostatnie święta, które trzeba spłacać do czerwca!

ilustr. spinelli /pinezka.pl

Właściwie możesz też już rozebrać choinkę, dziecko będzie płakać po powrocie od babci, ale wstyd takiego wiechcia trzymać w salonie. W Sylwestra Grzegorz podczas tańca z szablami skosił większość bombek, kot zeżarł włosy anielskie, a pies – z chirurgiczną precyzją, nie zrywając  papierków – powyjadał czekoladki.

Upychasz dekoracje do pawlacza. Już prawie skończone, tylko drzwiczki nie chcą się domknąć, bo coś utknęło w rogu. Dłubiesz kijem od miotły – z pawlacza wypada pokryta kurzem figurka w żłobku.
Aha, to tutaj był ten Jezusek! Zastanawialiście się przy ubieraniu choinki, gdzie się podział, miałaś go poszukać później, ale farsz się przypalał, karpia trzeba było utłuc, prezenty zawijać… no i zapomnieliście.

***

    Dopychasz drzwi od pawlacza.

W przyszłe święta postaracie się nie zapomnieć o Jezusku.