Pikantne szczegóły

Niezwykle skomplikowane i misterne operacje finansowe prowadzone przez dra KrisKa w celu pomnożenia jego bogactwa zaowocowały po kilku latach okrągłą sumką 46 zł 20 groszy. Dr KrisK dzielnie odpędził od siebie pokusę uzupełnienia ewidentnych (zwłaszcza z lewej strony portek) braków w garderobie, oddania długów czy też zakradnięcia się w łaski jakiejś przedstawicielki płci przeciwnej do jego własnej. Bogać tam farfurki – kupię sobie Książkę! Ubogacę się w ten sposób, poobcuję z literaturą wysokiego lotu, miałkość swej egzystencji codziennej ubarwię!

Ubrał się ładnie w brązowy ortalion i pomaszerował do Empiku. Przed księgarnią poseł Wrzodak ostrzegł go z plakatu o zgubnych dla KrisKów skutkach obcowania z kulturą europejską, zupełnie obcą nam przecież. KrisK wzruszony troską Pana Posła Wrzodaka bacznie rozejrzał się dookoła i odetchnął z ulgą: ani widu, ani słychu owych zgubnych miazmatów europejskich. Z pobliskiego baru wionęło zapachem kapuchy i mokrych szmat – słowem, wszystko w porządku, jesteśmy jeszcze u siebie!

W księgarni, przed regałem z napisem Nowości, stała grupka dziewcząt licealnych. Dobiegły go strzępki komentarzy literackich „Zajebisty… Aśka czytała… „. Zachęcony zainteresowaniem młodzieży KrisK przystąpił do regału i zaczął eksplorować.
Najsampierw Coelho: piękna bródka siwa, oko mądre – od razu widać, że nie byle kto. Potem Wiśniewski, samotny w sieci, z tyłu okładki patrzał znad wąsa uwodzicielskim okiem. Ma dwie córki, mieszka w enerefie, worek doktoratów, wszyscy na świecie go szanują i przecudnie gra na pile! Za Wiśniewskim stała Gretkowska Manuela, a raczej jej powieść napisana z jakimś facetem na Pe. Z tyłu zaś zdjęcie obojga autorów w strojach mocno niekompletnych oraz informacja, że wspólnie spłodzili dziecko płci żeńskiej. Grocholi KrisK już nawet do ręki nie wziął, bojąc się tego, co może przeczytać i zobaczyć na odwrocie okładki… Zamiast tego zaczął cicho wyć z rozpaczy.

Jak już muskularna ochrona wykopała go, przy wtórze oklasków, z owego przybytku literatury, KrisK powstał z pyłu ulicznego, otrzepał ubranko i pomaszerował na pobliski bazarek, gdzie drogą kupna wszedł w posiadanie butelki wódki czystej produkcji wschodniej. Następnie z owym zakupem wrócił do domu i zagłębił się w lekturze instrukcji obsługi sokowirówki Zefir – lepsza taka literatura niż żadna…

Na zdrowie!