Poemat Pedagogicznyilustr. Anna Fudyma

Rozmawiałam z Dzieciem o tym, że ludzie mnie nie rozumieją. Pytają, czemu jestem wściekła, gdy tkwię w depresji, i ciekawi ich, czemu jestem taka smutna, gdy ja akurat nad czymś intensywnie myślę.
–  A nad czym ostatnio myślisz? – zapytał Dzieć.
–  Zastanawiam się, czy grawitacja nie jest złudzeniem – odpowiedziałam. – Gdyby istniał tylko człowiek i jakaś kula, na której by sobie stał i oba te obiekty w każdej sekundzie podwajałyby swoją objętość, to człowiek myślałby, że to grawitacja, a to by było coś zupełnie innego.

–  Teoretycznie to jest bardzo ciekawe – zgodził się Dzieć. – Ale według posiadanej przez nas wiedzy wszystkie cząsteczki materii nie mogą rosnąć. Kiedy obiekty się dotykają, sprawa jest prosta. Ale planety nie dotykają się, a przyciągają. Wszystko wskazuje na to, że wszechświat się rozszerza, a obiekty nie. A sam powstał z niewielkiego obiektu o wielkiej masie i sile przyciągania. Taki obiekt znamy tylko jeden: czarną dziurę. Z czego wynika, że jak czarna dziura osiągnie wartość krytyczną, to wybucha. Nie wzięłam tego z Hawkinga akurat, ale mniejsza z tym. Mogę przymierzyć tę twoją nową sukienkę?
No. Więc wszechświat się rozszerza, ale nie jest uporządkowany i to wszystko na siebie wpada. Tak by wynikało. Chociaż na dobrą sprawę to nawet nie wiemy, czy naprawdę istnieją czarne dziury. Po pewnym czasie to się wszystko powchłania. Zgodnie ze znanymi nam prawami fizyki, czarne dziury pożerają się nawzajem. I kiedy te czarne dziury będą wystarczająco duże – wybuchną. Mogą dzięki temu powstać nowe wszechświaty. Ale nie mamy na to gwarancji.
Wyglądam w tej kiecce, jakbym miała strasznie wielkie cycki. Ale co tam!
A gwiazda wodorowa, gdy zużyje swoje paliwo, staje się gwiazdą neutronową i znowu musi być dostatecznie duża, aby – z tego co wiemy – zapaść się i stać się czarną dziurą. Nawet nie wiemy, z czego to jest zbudowane. Nawiasem mówiąc, tym dwóm osobom, które wpadły tak jak ja z tymi wagarami, rodzice także zagrozili szkołą z internatem. A ja im na to: „Wielkie umysły rozumują podobnie”.

I tu dochodzimy do następnego pytania. Co by się stało, gdyby nastąpił kolejny wielki wybuch, a część materii została nie wchłonięta? Epoki trwają ułamki sekundy albo miliardy lat. Tworzą się prawa fizyki. Może to jest chaotyczne. A może nie. W pustce trudno o ingerencję z zewnątrz, która by zakłóciła ten porządek. Więc nie wiemy, jak na następny wszechświat wpłynęłaby materia pozostała z tamtego wybuchu. Może zaczęłaby rozpadać się na elementarne cząsteczki? A nikt nie powiedział, że byłyby takie, jak teraz. Znamy tylko jeden wszechświat i to nas, niestety, niezwykle ogranicza.

ilustr. Anna Fudyma   Co powiedziawszy, Dzieć oddalił się do swojego pokoju, śpiewając „mieu-mieu-mieu -mieu” na melodię „Szła dzieweczka”. Zza drzwi dobiegło mnie bębnienie w gitarę i słowa piosenki „Wariackie papiery i dyplom doktora, który nie pomoże, kiedy będziesz chora”.
Potem odkładana gitara wydała żałosny jęk, drzwi od pokoju Dziecia otworzyły się. Dzieć przemówił:
–  Miesza nam to wszystko jeszcze fakt, że nie wiemy, czy istnieje antymateria. Atymateria to matematyczna konieczność. Ale nie widzieliśmy jej. Gdyby istniała, a oprócz tego – dajmy na to – antyelektrony, to ja od początku do końca się mylę. Pożyczysz mi tę kieckę? Bo ja nie mam co na siebie włożyć. Rozumiesz?
–  Rozumiem – przyznałam.
–  No. Cieszę się, że się nareszcie rozumiemy – powiedział Dzieć z satysfakcją. – Nad problemem grawitacji będę się znęcać jutro w oparciu o prawo Newtona.
–  Dzieciu, co ty masz z fizyki? – zapytałam.
–  O, mam mnóstwo – powiedział Dzieć wykrętnie.
–  Według wiedzy zdobytej przeze mnie na ostatniej rozmowie dyscyplinującej z wychowawczynią, masz dwie pały oraz pięć minusów.
–  No tak – mruknął Dzieć. – Za lekceważący stosunek do przedmiotu, nieodrabianie lekcji, niepisanie klasówek i takie tam. Teraz to nadrabiam piątkami, bo tylko ja rozumiem to, czego inni nie rozumieją.

Więcej towarów mieszanych

Ilustracja: Anna Fudyma/pinezka.pl