Nie wiadomo, czy Giambattista Cornaro znał ten apel. Wydawało się, że pozostał nieczuły na prośby córki i doprowadzi do skutku plany matrymonialne. Nawet ślub dziewictwa, do którego przyznała się Lucrezia, nie był przeszkodą – Cornaro uzyskał od papieża odpowiednią dyspensę dla córki. Warto też przypomnieć, że wenecka Rada Trzydziestu narzuciła wymagania co do wieku, w jakim dziewczęta mogły decydować się na życie klasztorne. Trzeba było mieć co najmniej dwanaście lat przy składaniu pierwszych ślubów i szesnaście przy ślubach wieczystych. Lucrezia przysięgając zachować dziewictwo miała zaledwie jedenaście lat, więc ten ślub z łatwością mógł zostać unieważniony. Jednak widząc determinację córki w pragnieniu poświęcenia się Bogu i nauce, Cornaro zaczął mięknąć, nie zrezygnował jednak z dążeń, by imię Lucrezii przyniosło rodzinie Cornaro chwałę i korzyści. Skoro nie miały być to korzyści wynikające z koligacji małżeńskich, to niech będzie to przynajmniej prestiż w świecie nauki. Doszło do pewnego rodzaju ugody: Giambattista zrezygnował ze swatania córki, ale wymusił na niej zgodę kontynuacji kariery naukowej na uniwersytecie, Lucrezia porzuciła myśl o zamknięciu się w klasztorze, ale prawdopodobnie już w 1665 r. została benedyktyńską oblatką, przyjmując imię Scholastyka.

Na tę kompromisową decyzję miały zapewne wpływ rady przyjaciółki – opatki Marii Felice z konwentu Santa Maria della Grazia, oraz spowiednika, którzy doskonale zdając sobie sprawę z ograniczeń, jakie niesie życie zakonne, postulowali aby odstąpiła od całkowitego poświęcenia życia Bogu. Z kolei nauczyciele z Carlem Rinaldini na czele popierali pomysł jej ojca, aby wstąpiła na uniwersytet w Padwie. Przez kilka następnych lat Lucrezia przygotowywała się do egzaminów, uzupełniała braki pod okiem swoich wybitnych nauczycieli, a jednocześnie angażowała się w sprawy Kościoła. Jeszcze w Wenecji rozpoczęła aktywną kampanię na rzecz kanonizacji weneckiego jezuity – Giacomo Lubrianiego, opublikowała nawet książkę ku jego czci, zawierającą jej własne wiersze w siedmiu językach. W ten sposób udało jej się połączyć sprawy duchowe z talentem językowym, poetyckim i retorycznym.

W 1672 r. z entuzjazmem rozpoczęła kolejny etap nauki. Zadziwiające, że wszystkie jej dolegliwości, na jakie skarżyła się prowadząc wyczerpujący, ascetyczny tryb życia i będąc osobą słabego zdrowia, ustąpiły z chwilą immatrykulacji: Czuję się o wiele mocniejsza [doświadczając] opieki lekarzy, ożywczego powietrza i radości studiowania – pisała Lucrezia do ojca – mam nadzieję, że w przyszłości będę mogła kontynuować studia, by imię naszej rodziny ocalić od zapomnienia. Z tego fragmentu wynika, że, przynajmniej częściowo, przyjęła punkt widzenia swego ojca i również pragnęła otoczyć nazwisko Cornaro nieśmiertelną sławą. Prawdopodobnie jednak zamierzała to zrealizować innymi sposobami.

Podczas sześciu lat studiów mieszkała w pałacu należącym do rodziny. Położenie pałacu niedaleko uniwersytetu i niedaleko opactwa św. Justyny (San Giustina) wydaje się wręcz symptomatyczne: z jednej strony Lucrezia była bardzo aktywna naukowo, z drugiej – poświęcała się działalności charytatywnej i ćwiczyła duchowo. Pałac Cornaro, podobnie jak wcześniej dom w Wenecji, stał się miejscem spotkań uczonych z całej Europy i naukowych dysput. Opactwo św. Justyny, gdzie przybył opat Cornelius Codanini, z którym Lucrezia zaprzyjaźniła się jeszcze w Wenecji, codziennie prawie gościło ją na nabożeństwie. Nadal prowadziła działalność charytatywną, odwiedzała szpitale, przytułki, sierocińce, pielęgnowała chorych, myła ich i karmiła, nie zważając, że przy jej delikatnym zdrowiu praktyki takie mogą być niebezpieczne. Wydawało się, że wszystko układało się harmonijnie. Lucrezia znalazła odpowiednią dla siebie formułę łączenia życia parazakonnego i życia akademickiego. Radość czerpała z samego faktu studiowania i obcowania z ludźmi nauki, być może nawet nie myślała o doktoracie z jakiejkolwiek dziedziny. O doktoracie dla zdolnej córki myślał za to ambitny ojciec, który wybrał też dyscyplinę naukową – teologię.

Padwa w XVII w. znajdowała się pod protekcją Republiki Weneckiej. Z kolei Wenecja pozostawała w konflikcie ze stolicą apostolską. Istota konfliktu sprowadzała się do kwestii granic władzy kościelnej i świeckiej, na ile duchowni zależni byli od weneckiej władzy i jurysdykcji i jak dalece w sprawy Republiki mógł ingerować Kościół katolicki. Doszło nawet do tego, że w 1606 r. miasto zostało obłożone papieską klątwą oraz interdyktem. W odpowiedzi władze Wenecji rozważały nawet przyjęcie protestantyzmu i całkowite uniezależnienie się od Kościoła. Choć klątwę anulowano w rok później, stosunki pomiędzy papiestwem a Wenecją pozostały napięte i wciąż toczyła się cicha rywalizacja o wpływy. Z tej rywalizacji korzystał też uniwersytet w Padwie, by uniezależnić się od Kościoła – zwłaszcza w dyscyplinach reprezentowanych przez Universitas Artistarum (astronomii, dialektyce, filozofii, gramatyce, medycynie i retoryce). Giambattiście Cornaro bez większego trudu, choć zapewne z nakładem pewnych środków finansowych, udało się pozyskać przychylność senatu dla swojego niecodziennego pomysłu – tytuł doktora teologii dla kobiety i w dodatku wenecjanki byłby kolejnym „prztyczkiem w nos” papiestwa.

Lucrezia na pewno zdawała sobie sprawę z tych pozakulisowych rozgrywek. Początkowo próbowała nawet prosić ojca, aby odstąpił od swego pomysłu. Z jednej strony nie chciała być narzędziem w jego rękach, z drugiej jednak – perspektywa doktoratu z umiłowanej teologii była na tyle kusząca, że jej uległa.
Wydawało się więc, że wszystko pójdzie zgodnie z założeniami Giambattisty: utalentowana córka zostanie doktorem teologii, uniwersytet zyska opinię niezależnej i postępowej uczelni, a nazwisko Cornaro okryje się wieczną sławą. Tymczasem planom Carnaro i padewskich akademików sprzeciwił się stanowczo kardynał Gregorio Barbarigo, biskup Padwy, pełniący jednocześnie funkcję kanclerza uniwersytetu. Dla Kościoła katolickiego nie do przyjęcia było, aby kobieta doktoryzowała się z teologii. Być może wynikało to z przesadnej obawy przed roszczeniami niewiast, które mogłyby zażądać dla siebie dostępu do święceń kapłańskich i do urzędów kościelnych. Teologię mogą studiować tylko ci – próbował argumentować swoją decyzję Barbarigo – którzy w przyszłości mają zamiar zostać duchownymi lub już nimi są. Dalsze argumenty dziś uznane byłyby za seksistowskie, kardynał bowiem twierdził, że powołaniem kobiety jest macierzyństwo, a nie nauka. Próba sił pomiędzy biskupem Padwy a senatem uniwersytetu i Giambattistą Cornaro trwała prawie rok. Obie strony wymieniały między sobą listy, petycje, przerzucały się argumentami. Wreszcie doszło do kompromisu: Lucrezia będzie mogła przystąpić do obrony doktoratu, ale będzie to doktorat z filozofii.

25 czerwca 1678 r. na uniwersytecie w Padwie miał odbyć się publiczny egzamin Eleny Lucrezii Cornaro Piscopii. Do Palazzo del Bo ściągali studenci i uczeni z całej Europy: przybyli przedstawiciele wszystkich katedr uniwersytetu padewskiego, akademicy z Bolonii, Ferrary, Perugii, Rzymu, Neapolu, nawet z Anglii, a ponadto większość senatorów weneckich, arystokracja, wyższe i niższe duchowieństwo oraz oczywiście mieszkańcy Padwy. Tych tłumów nie zdołała pomieścić żadna uniwersytecka aula, ceremonię przeniesiono więc do znacznie przestronniejszej padewskiej katedry.
Kiedy w kościele zjawili się egzaminatorzy, promotorzy, doktorantka i publiczność, przystąpiono do egzaminu. Polegał on na tym, że kandydatka wybierała księgę, a egzaminatorzy wskazywali w niej dowolne dwa fragmenty, które należało objaśnić i które dyskutowano. Lucrezia wybrała pisma Arystotelesa, nad którym pracowała niemal do ostatnich chwil pod kierunkiem Carla Rinaldiniego. Przedmiotem analizy stały się najprawdopodobniej dzieła Analityki drugie (Posterior) oraz Fizyka. Po przetłumaczeniu wskazanych przez egzaminatorów passusów Lucrezia wygłosiła po łacinie godzinny wykład na ich temat, a następnie błyskotliwie odpowiadała na pytania. Zgromadzeni słuchali jej w zachwycie, w pewnej chwili nie można już było powstrzymać entuzjazmu i choć zwykle decyzja o przyznaniu tytułu doktora zapadała w tajnym głosowaniu, tym razem zadecydowano viva voce (przez aklamację), co wzbudziło zrozumiały aplauz. W aktach uniwersytetu znajduje się dokument, który tak opisuje to wydarzenie: My, zasiadający w senacie uniwersytetu w Padwie, poznaliśmy, że szlachetna Elena Lucrezia Cornero jest tak biegła w naukach i literaturze pięknej, iż zasługuje na miejsce wśród doktorów tego uniwersytetu. Dlatego uznajemy jej mistrzostwo w sztukach wyzwolonych oraz ich znajomość. W imię Ojca i Syna, i Ducha Św. Dane w Padwie, 25 czerwca 1678 r., w kościele katedralnym w tymże mieście, ponieważ sale uniwersytetu nie mogłyby pomieścić tak licznie zgromadzonych osób (J. Kavanagh, Women of Christianity, Londyn 1852, s. 236).

Po ogłoszeniu decyzji egzaminatorów wzruszony Carlo Rinaldini podszedł do swojej najzdolniejszej uczennicy i przekazał jej insygnia doktorskie: na palec wsunął pierścień, na ramiona narzucił gronostajową pelerynę (mozettę), a skronie ozdobił laurowym wieńcem. W ten oto sposób Elena Lucrezia Cornaro Piscopia stała się pierwszą w historii kobietą uhonorowaną tytułem Magistra et Doctrix Philosophiae.

Uzyskanie tytułu doktorskiego przez Lucrezię Cornaro stało się wydarzeniem międzynarodowym, opisanym nawet przez Mercure Galant. Już kilka dni po obronie zaczęły napływać listy gratulacyjne, wiersze ku czci uczonej, zaproszenia, by zechciała dołączyć do grona członków akademii w Padwie, Rzymie czy w Sienie. Na wszystkie dowody uznania Lucrezia odpowiadała, czasem w sposób niekonwencjonalny, pisząc np. wiersz lub poemat. Do śmierci jednak pozostała wierna macierzystemu uniwersytetowi w Padwie, gdzie uczyła matematyki.

Publiczna obrona i uzyskanie tytułu doktorskiego były na pewno formą spłaty zobowiązań i długu wdzięczności wobec ojca, który – choć powodowany własnymi ambicjami – wspierał córkę na każdym etapie jej edukacji, motywował do podejmowania wysiłku, nie szczędził pieniędzy i wpływów, by zapewnić jej najlepszych nauczycieli i najlepsze warunki do nauki. Nazwisko Cornaro na zawsze zapisało się w świecie nauki, Lucrezia mogła więc wreszcie poczuć się wolna, odsunąć na bok wszystko, co łączyło się z zaspokajaniem ojcowskich ambicji, ze sławą, prestiżem, i oddać się realizacji własnych marzeń związanych z rozwojem benedyktyńskiej duchowości. Ona jednak nie zrezygnowała z publicznych wystąpień ani ze spotkań ze sławami naukowymi z całej Europy, a dyskusje prowadzone przez pierwszą kobietę z tytułem doktora przyciągały teraz jeszcze liczniejsze rzesze słuchaczy. Jednym z głośniejszych wydarzeń w naukowym środowisku Padwy było międzynarodowe spotkanie uczonych różnych specjalności zorganizowane w 1680 r. przez kardynała d’Estrees w pałacu Cornaro. Lucrezia błyszczała na nim, czytając po grecku fragmenty dzieł Izokratesa, tłumacząc je i egzegezując w kilku językach.

Niejednokrotnie prosto z sali wykładowej udawała się do szpitala lub przytułku, by poświęcić czas chorym i opuszczonym. W tym dzieleniu czasu pomiędzy naukę a działalność charytatywną nie ma nic z rozdarcia. Przeciwnie, wydaje się, że wybierając tak skrajne pola aktywności, Lucrezia manifestowała swoją wolność i niezależność. Z jednej strony jej rozwoju naukowego i intelektualnego nie ograniczała zakonna reguła, z drugiej – granic poświęcenia innym nie wyznaczał małżonek. O wszystkim decydowała sama.

Na pewno lata 1678-84 można uznać za jedne ze szczęśliwszych w życiu Lucrezii, jednak cieniem kładzie się na nich poważne pogorszenie zdrowia. Już wcześniej zdarzało jej się chorować, od dzieciństwa miała skłonności do infekcji, lekarze leczyli u niej anemię, szkorbut, niedożywienie, teraz jednak ten stan się pogłębiał. Nie bez wpływu był tu tryb jej życia, wyczerpujące posty, praktyki ascetyczne, długie godziny spędzane na modlitwach w zimnym kościele. Najbardziej jednak zaszkodziły jej wizyty w szpitalu, gdzie stykała się z zakaźnie chorymi, którym służyła. Znany jest jej akt poświęcenia wobec jednego ze starych sług umierającego na ospę, którego pielęgnowała do końca.

Elena Lucrezia Cornaro Piscopia zmarła 26 lipca 1684 r. po ostatnim namaszczeniu, pożegnawszy się z bliskimi. Opis objawów wskazuje, że przyczyną śmierci mogła być gruźlica lub rak. Mówiono, że w Wenecji i w Padwie ludzie po otrzymaniu tej wieści, biegali po ulicach krzycząc: Święta umarła, święta umarła! Przed śmiercią Lucrezia zdecydowała się spalić większość swoich wykładów, listów, poezji. Znając ambicje ojca, prawdopodobnie obawiała się, że może on wykorzystać jej pisma, aby udowodnić, że niesprawiedliwie zabroniono jej doktoryzować się z teologii, a jej intelekt nie tylko predestynował ją do uprawiania tej świętej nauki, ale też przewyższał umysłowość wielu ówczesnych przedstawicieli Kościoła. Nie chciała również, by sposób i miejsce jej pochówku mogły sugerować, że zależało jej na „chwale tego świata”. Na rok przed śmiercią w rozmowie z ojcem wyraziła życzenie, że chce być pochowana wśród mnichów benedyktyńskich z opactwa Świętej Justyny, z którymi czuła się mocno związana, i w benedyktyńskim habicie.

Pogrzeb Lucrezii zgromadził tak wielkie tłumy, jak sześć lat wcześniej jej publiczna obrona. Tego dnia zamknięto większość zakładów usługowych w Padwie. Miasto zamarło. Przedstawiciele wszystkich fakultetów padewskiego uniwersytetu ubrani w togi i mozetty uczestniczyli w uroczystościach, czterech profesorów na własnych ramionach wniosło trumnę do kościoła. W mowie pogrzebowej zmarła porównana została do zwycięskiego Pompejusza: wódz rzymski odnosił sukcesy militarne, Lucrezia pokonała własną dumę i walczyła z ignorancją innych (por. M. Hays, Female Biography, Or memoirs of Illustrious and Celebrated Women, of all Ages and Countries, T. III, London 1803 s. 437). Zgodnie z życzeniem spoczęła w trumnie odziana w habit benedyktyński, w którym zmarła. Na tę zakonną suknię miała narzucaną doktorską mozettę, a na głowie podwójny wieniec: z wawrzynu – symbolizujący jej uczoność, oraz z lilii – symbolizujący jej czystość. Habit i mozetta bardzo dobrze oddają dwie prawdziwe miłości Lucrezii: „Miłość nauki i pragnienie Boga”, dwie drogi, które pozornie się wykluczały, a które udało jej się połączyć zachowując przy tym osobistą wolność i niezależność myśli.

Trumna Lucrezii została umieszczona wśród szczątków opatów i zakonników benedyktyńskich w kaplicy św. Łukasza w opactwie św. Justyny. Jeszcze długo po pogrzebie nadchodziły listy kondolencyjne z całej Europy. Kondolencje wysłał m.in. książę Lotaryngii, papież Innocenty II, król Jan III Sobieski. W pośmiertnych wspomnieniach pisarze weneccy nazywali ją hydrą uczoności i cnoty, która poznała siedem nauk. Jej wiedzę teologiczną zestawiano z wiedzą Hildegardy z Bingen, poezję z dziełami Safony, przyznawano, że w matematyce, astronomii, geografii może równać się z mężczyznami. W Wenecji jej imię stało synonimem błyskotliwości: nazwanie kobiety „drugą Piscopią” oznaczało, że zrobiła ona lub powiedziała coś niezwykle inteligentnego (J. Stevenson, Women Latin Poets: Language, Gender, and Authority, from Antiquity to the Eighteenth Century, Oxford 2005, s. 309).

Pół roku po śmierci Lucrezii uniwersytet w Padwie ustanowił order jej imienia przyznawany tym, którzy osiągnęli coś, czego nie osiągnął nikt wcześniej. Trzy lata później, w 1688 w Parmie wydane zostały jej zachowane pisma. Zbiór zawierający akademickie wykłady, tłumaczenia, traktaty dewocyjne zatytułowany Helenae Lucretiae (quae et Scholastica) Corneliae Piscopiae… Opera quae quidem haberi potuerunt. Obecnie znanych jest też ok. 30 listów Lucrezii pisanych po włosku i łacinie, które odnalazł jej biograf, benedyktyński mnich, bibliotekarz opactwa Św. Justyny – Francesco Lodovico Maschietto. Kilka lat temu znaleziono kolejny łaciński list Piscopii pisany do uczonej Dunki – Margarethe Friis.

Przez około 200 lat postać Lucrezii Cornaro została nieco zapomniana. Ponownie zainteresowano się nią pod koniec XIX w., kiedy amerykańska benedyktynka Mathilde Pynsent zlokalizowała grób Piscopii. Płyta nagrobna wymagała renowacji. Aby ją naprawić, trzeba było otworzyć grób, co nastąpiło w 1895 r. Kiedy odsunięto wieko trumny, okazało się, że choć kości zmarłej obróciły się w proch, to niemal nienaruszony pozostał jej benedyktyński habit, zachował się też wieniec laurowy. Trumna zawierała również ołowianą tablicę sławiącą pobożność i erudycję zmarłej: Tu spoczywa Lucrezia Cornaro Piscopia, wenecka szlachcianka o sławnym imieniu, dziewica poświęcona Bogu i św. Benedyktowi, biegła w klasycznych starożytnych językach: hebrajskim, łacinie i grece, oraz w językach nowożytnych: hiszpańskim, francuskim i włoskim, którymi płynnie się posługiwała. Doskonała we wszystkich dziedzinach nauk, (…) otrzymała stopień doktora w Padwie w roku 1678. Jest to jedna z najkrótszych, ale jednocześnie bardzo trafna biografia Lucrezii. Wszystkie inne tylko ją rozwijają.

Niekiedy próbuje się nieco umniejszyć dokonania Piscopii. Wskazuje się na inne, równie uczone wenecjanki – m.in. Cassandrę Fedele oraz Isottę Nogarolę (XV-XVI w.) występujące w publicznych dysputach i prowadzące korespondencję ze współczesnymi im naukowcami. Kwestionowany jest także jej tytuł pierwszej kobiety-akademika; tu poprzedniczką była malarka Lavinia Fontana (XVI/XVII w.), członkini Akademii Rzymskiej, mówi się nawet, że Lavinia zdobyła tytuł dottoressy na uniwersytecie w Bolonii już w 1580 r., ale nie jest to potwierdzone (J. Stevenson, dz. cyt., s. 308). Niewątpliwie jednak Elena Lucrezia Cornaro jest pierwszą kobietą, która uhonorowana została doktoratem po publicznej obronie, i to przy jej posągu znajduje się tablica z prostym, lecz wymownym napisem:
Qui nacque l’anno 1646
ELENA LUCREZIA CORNARO PISCOPIA
Prima donna laureata nel mondo
il 25 – 6 – 1678

Zajrzyj koniecznie:
La Serenissima – Najjaśniejsza Rzeczpospolita Wenecka