Godspeed You! Black Emperor (GYBE!; GY!BE)

Krople do uszu

  
    Na początku, jak to zwykle bywa, był pomysł. Pomysł na to, by grać tak, jak nie zagrał jeszcze nikt. Niezbyt świeży, trzeba przyznać, chyba nie ma zespołu, który nie chciałby być jedyny w swoim rodzaju. Tylko, że GY!BE się to udało.
Pochodzą z Montrealu i podobno zawiązali grupę w 1994 roku. W tym samym roku wyszła też pierwsza kaseta demo. Mogę tylko się domyślać, co zawierała, gdyż nie doczekała się ona żadnej "niegarażowej" reedycji.

   Przymiarki (winylowa edycja) do pierwszego longplaya odbyły się w 1997 roku - wydali wówczas własnym sumptem "f#a#infinity". W nieco zmienionej wersji płyta ta ukazała się na CD w czerwcu 1998 roku. Płyta (wersja CD) składa się z trzech piosenek, trwających po 16, 18 i 29 minut. Są tu dziwne przemowy, melodeklamacje, przejeżdżające pociągi i samochody stojące w korku. I jest muzyka. Powoli wyrastająca z jednego dźwięku, od uderzenia w klawisz pianina, od trącenia struny gitary. Powoli, wraz z upływem czasu, słuchający zdaje sobie sprawę z tego, że to nie może się dobrze skończyć. 

    Słuchanie GY!BE przypomina obserwowanie tornada, zaczynającego się delikatnym wirowaniem plastikowej torebki. Kończy się trąbą powietrzną, porywającą wszystko i wszystkich - tak też jest w przypadku tej muzyki. To zawał serca rozłożony na wygodne raty. Delikatnie wibrujące nuty, powoli rozkręcające się w ryczące crescenda, z beethovenowską iście furią atakujące nieprzygotowanego na to słuchacza, po to tylko, by zaraz go wypuścić ze swych objęć i rozpocząć inną opowieść - znów zaczynającą się od jednej, niewinnej nuty. Człowiek uczy się jednak na błędach - już przy utworze numer dwa przywiązałem się do krzesła i trzymałem stołu. Przydało się.

   GY!BE to nie tylko dziwna i porywająca muzyka, to przede wszystkim niesamowici ludzie. Ponieważ zespół jest wyjątkowo liczny (w porywach do piętnastu osób), nie dziwi, że GY!BEowcy działają również w podgrupach, tworząc takie zespoły jak: a silver mt. zion, fly pan am, exhaust, set fire to flames czy molasses. Sama nazwa zespołu matki ewoluowała i z czasem z Godspeed You Black Emperor! stała się Godspeed You! Black Emperor, co i tak zdaje się być zmianą kosmetyczną wobec metamorfoz, jakie przechodził zespół a silver mt. zion, który ostatnio, przy okazji wydania płyty "this is our punk rock" nazywał się "the silver mount zion memorial orchestra and a tra-la-la band (with choir)".


   Na przestrzeni tych kilku lat, które dzielą pomysł od dnia dzisiejszego, GY!BE wydało trzy długogrające płyty (oprócz wspomnianej "f#a#infinity" są to: "Lift your skinny fists like antennas to heaven" oraz "yanqui u.x.o."), obrosło mnóstwem zespołów pochodnych (interesujących samych w sobie; nie są to klony GY!BE, każdy z nich ma co innego do zaoferowania, choć myśl główna - zabić słuchacza - pozostaje niezmieniona) oraz wytwórnią Constellation, która zajmuje się wypuszczaniem płyt na rynek.

 
Zdjęcie u góry (autorstwa Erii Aur) pochodzi ze strony www.brainwashed.com

Garść linek:
 chyba najlepsza strona o GY!BE i projektach pokrewnych (zawiera pliki mp3 do ściągnięcia)
 linka do wytwórni 

 
{jos_sb_discuss:8}

Komentarze (0)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt

Wydawcą magazynu Pinezka.pl jest Stowarzyszenie Pinezka.pl
Skład redakcji.

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl