Misja w Kamerunie, cz. 6

Misja w Kamerunie, cz. 6

Doły i wyżyny w Bertoua


w kościele
   Wychodzę na zewnątrz. Słońce w całej krasie, niebieskie niebo. Od samego rana odbywają się nabożeństwa, do kościoła nadciąga młodzież, dorośli i dzieci z okolicy. Niedziela to dzień wolny od pracy i szkoły, więc trzeba go uczcić. Idę na mszę. Siadam na niskiej ławce bez oparcia. Kościół jest zapchany.


13.03. Niedziela

   Jestem chora. Ciężkie zapalenie oskrzeli. Boję się zapalenia płuc. Oddech sprawia trudność, rzężę, chrypię, smarkam. Nic dziwnego. Płacę za jazdę przy otwartym oknie, alternatywnie mogłam się udusić, WILGOĆ, wszechobecny kurz i, niestety, Autan, który ciągle drażni mi drogi oddechowe, ale do wyboru mam malarię, więc... wyboru nie mam.

   Wychodzę na zewnątrz. Słońce w całej krasie, niebieskie niebo. Od samego rana odbywają się nabożeństwa, do kościoła nadciąga młodzież, dorośli i dzieci z okolicy. Niedziela to dzień wolny od pracy i szkoły, więc trzeba go uczcić. Idę na mszę. Siadam na niskiej ławce bez oparcia. Kościół jest zapchany. Dużo ludzi mnie nie zna, więc jestem jak zwykle z ciekawością taksowana. Kręci mi się w głowie, więc siedząc kładę tułów na swoje kolana, odsłaniając kawałek pleców. Nagle czuję, że ktoś nieśmiało mnie dotyka. Wodzi palcem po nieznanej mu białej skórze, dotyka włosów. Zamieram i kątem oka dostrzegam może 2-letniego malucha, który zafascynowany "bada" białasa. Widząc, że ojciec dziecka chce go zdzielić po łapach, mrugam znacząco i kiwam głową na "nie", aby go zostawił.
gra na bębnach   Po nabożeństwie tańcuję w kółeczku, gram z chłopcami na bębnach. Czuję się jak ostatnia niezdara. Aby mieć TEN rytm we krwi, trzeba urodzić się czarnym. Marianne prowadzi mnie do kaplicy, gdzie tańczy starsza młodzież. Oczywiście chwaląc przy tym Pana. Klaszczemy w kółeczku, zostaję wyciągnięta na środek i… zwrot języka na plemienny!!! Nie rozumiem, co śpiewają, ale najwyraźniej nabijają się z mojej białej skóry i blond włosów. Co i raz ktoś podchodzi, ciągnie mnie za włosy i podszczypuje w udo! Śmiejemy się. I zmiana. Teraz "naśmiewamy" się z innego nieszczęśnika.
   Upał jest nieziemski, a tu jeszcze każdy chce się ze mną fotografować! Żartobliwie  zastanawiam się, czy nie zacząć pobierać opłat. Ksiądz obiecuje każdemu odbitkę. Jest wesoło i na chwilę zapominam o mojej chorobie.

tance przed kościołem  tańce w kaplicy


14.03. Poniedziałek

   W biurze misyjnym przeglądam bogatą biblioteczkę. Dominują książki o tematyce religijnej, o misjach. O. Darek się śmieje, że czytał to kiedyś, zanim 15 lat wcześniej wyjechał do Kamerunu. Teraz ma to wszystko na co dzień, sam jest w stanie ocenić sens życia religijnego wśród "dzikich". Moją uwagę zwraca książka bardzo odbiegająca tematycznie, a mianowicie "ABC kierowcy rajdowego". Śmieję się głośno, a Darek stwierdza z powagą, że to jedna z najbardziej przydatnych książek w Kamerunie. Jest w niej wiele cennych rad i dzięki niej wyszedł już nieraz z opałów.
   O tym, że ma rację, przekonam się niedługo…

15.03. Wtorek

 kobieta przed misją  Czuję się źle. Czyżbym osiągnęła ten sławny dół tropikalny? Płaczę bez powodu.
   Obserwuję siedzącą na ławce przed misją kobietę, która karmi niemowlę z butelki. Jest to bardzo rzadki widok w Kamerunie. Taki rodzaj żywienia wśród biedoty świadczy o tym, że matka jest chora na AIDS. Możliwość zarażenia się dziecka w ciąży i przy porodzie od zainfekowanej matki jest wbrew pozorom bardzo niska, ale pokarm matki może być dla malucha powolną śmiercią. Mleko sztuczne jest bardzo drogie i praktycznie niedostępne dla przeciętnego mieszkańca. W misjach jest rozdawane mleko z darów, ale zazwyczaj popyt przewyższa podaż. Pytam Darka, co będzie, gdy matce lub misji zabraknie pieniędzy na mleko w proszku. W odpowiedzi słyszę, że matka będzie karmić piersią. Ponad 210.000 dzieci w Kamerunie straciło oboje rodziców przez AIDS.
   Smutno mi tak okropnie. Jestem przytłoczona ogromem nieszczęścia.
   Widzę wszędzie okropną biedę, owrzodzone nogi, rozlatujące się gliniane chatki, chorych na AIDS. Według statystyk liczba zachorowań wzrosła po akcjach propagujących prezerwatywy. Kolejny afrykański paradoks? Tubylcy uwierzyli, że cienka gumka ma właściwości czarodziejskie i uchroni ich przed wszelkim syfem. Wstrzemięźliwość okazuje się jednak najskuteczniejsza?

siostry z przychodni lekarskiej   W misji oprócz sierocińca znajduje się przedszkole dla maluchów i przychodnia lekarska, prowadzone przez polskie siostry zakonne. Rozmawiam z lekarką, dopytuję się, czy oni sobie zdają sprawę, co to naprawdę znaczy AIDS. W głowach wielu Europejczyków dominuje pogląd, że Afrykanie są prymitywni i myślą tylko o seksie, nie zdając sobie sprawy z możliwych konsekwencji. Lekarka zapewnia, że wiedzą doskonale. Lekarze często mają dylemat, czy informować pacjenta o zakażeniu HIV, ponieważ zachorowanie to także śmierć społeczna. W Kamerunie prawie nikt nie jest ubezpieczony. Nie istnieje system zabezpieczeń socjalnych. Oznacza to, że za wszelką pomoc lekarską trzeba płacić natychmiast i gotówką. W szpitalu chorzy są zdani na łaskę (i niełaskę) rodziny. Nie ma kuchni, nie ma żywienia pacjentów. Odwiedzający przynoszą jedzenie, myją i dbają o krewniaka. Gdy rodziny zabraknie, chory jest skazany, oprócz dolegliwości, na głodowanie.
   Chorzy na AIDS, odizolowani społecznie, nie chcą umierać powoli, męcząc się w okropnych warunkach i często, dowiadując się o infekcji, popełniają samobójstwo. Potrzebna jest więc pomoc psychologiczna. Przychodnia nie ma jednak środków na taki "ekskluzywny" etat, więc często dla ich dobra (!!!) nie informuje się pacjenta o infekcji. Statystyki są wstrząsające. W ostatnich badaniach (Misja zorganizowała odczynniki i miejscowi za symboliczną opłatą mogli się przebadać) wyniki były przerażające: 74% badanych było zarażonych. W całym kraju zarażona jest 1/15 mieszkańców. Codziennie w Kamerunie wirusem HIV zaraża się ponad 600 osób. Tendencja wzrostowa.

Z listu do przyjaciółek:

   Codziennie uczę się pokory. Nie myślcie o mnie: "To ta, co wyjechała do Afryki i ją powaliło!" To jest krańcowe doświadczenie. Właśnie skaczą na mnie dziesięciocentymetrowe koniki polne, czy inna szarańcza. Na szczęście nie mam lęków, jeśli to nie jadowite i mnie nie gryzie. Mieszkam z jaszczurkami, ale one wpieprzają moskity, więc to są moi przyjaciele. Już mi nie żal wielkich karaluchów i, niestety, giną bez pardonu. Wyłażę sama na Cartier, nie patrzę ciągle pod nogi w poszukiwaniu węży. Dziś po tygodniu przyszła woda i nawet zdążyłam się umyć, zanim się skończyła. Zresztą, nie ma wody, ale jest Guinness!
   Naprawiam bazy danych w głównym banku w mieście, patrzę na tę biedę z nędzą i czuję, że tu wrócę. Jestem u siebie!
   Już wiem, co myślicie!! Porąbało ją z upału!
   Myślę, że ktoś celowo sobie ze mnie drwi (programiści Matrixu?). Zdążyłam się przyzwyczaić do dwóch koszulek i jednej pary spodni, to przyszła waliza. Uniezależniłam się od wody, a raczej od jej braku, to ciura w kranie! Takie mam małe problemiki w kraju, gdzie ludzie jeszcze mieszkają w lepiankach ze świniami.
   Codziennie przewartościowuje mi się świat.
   Dziś miałam straszny kryzys... Już z tego wyłażę.
   Ściskam Was wszystkie mocno!

16.03. Środa

   Dylematy afrykańskie:
   Gdy smarkam w chusteczkę, parują mi okulary. Co to za zjawisko? Takie coś zdarza mi się w Europie w zimie, gdy mój oddech jest dużo cieplejszy od temperatury otoczenia. Czy to znaczy, że teraz jest o wiele zimniejszy?

Z listu do przyjaciółek:

   Znów dopadła mnie sraczka, ale nażarłam się Immodium i innego dziadostwa i jakoś się trzymam. Pożarły mnie muszki mutumutu (niewidoczne dla oka), i zareagowałam lekko alergicznie.

PS. Dziś wody znów nie ma, ale opanowałam technikę mycia się (łącznie z włosami) w puszce wody po oleju Elf.
 
To byłam ja – czysta i pachnąca (wyjątkowo)



Zdjęcia: Jola Hillebrandt oraz z archiwum Misji

{jos_sb_discuss:19} 

Komentarze (2)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl