Pośród chińskich ogrodów

Pawilon rozproszonych Chmur, Ogrody Pałacu Letniego, Pekin

   Każdy z chińskich ogrodników musiał posiadać wrażliwość malarza, architekta, poety, muzyka, a ponad wszystko – maga. Choć może brzmi to niedorzecznie, to właśnie umiejętność wróżbiarstwa i geomancji była praktyką niezbędną do stworzenia ogrodu, który zapewniałby jego właścicielom szczęście i dobrobyt.


   Chińczycy od wieków obcowali z nadzwyczaj pięknym i przejmującym pejzażem, który otaczał ich domy i pola uprawne. Ten pejzaż istniał niezależnie od ich pracy i wysiłku. Napawał ich w jakimś stopniu trwogą, ale również przypominał o porządku Wszechświata, do którego człowiek, jakkolwiek odnoszący sukcesy i żyjący w dobrobycie, nieustannie musiał się dopasowywać.
   Piękno tej "dzikiej" i "nieokiełznanej" natury zaczęło z czasem inspirować artystów, próbujących pochwycić jej ducha i zamknąć go w materialnej, pomniejszonej formie. Byli to ogrodnicy, malujący lub tworzący trójwymiarowe projekty pełne poezji i dźwięków – ludzie o ponadprzeciętnej wrażliwości, odczuwający niezwykłość otaczającego ich krajobrazu. Każdy bowiem z chińskich ogrodników musiał posiadać wrażliwość malarza, architekta, poety, muzyka, a ponad wszystko – maga.

Przejście przez mur w Ogrodach Pałacu Letniego

    I choć może brzmi to niedorzecznie, to właśnie umiejętność wróżbiarstwa i geomancji była praktyką niezbędną do stworzenia ogrodu, który zapewniałby jego właścicielom szczęście i dobrobyt. Wierzono bowiem, że ziemia odzwierciedla żywy organizm, którego cielesność i arterie budują woda, drzewa i skały, wyzwalające potężne siły. Odpowiednie usytuowanie się względem tych "ciągów energii" miało człowiekowi przynieść szczęście, zaś ich zignorowanie – różnego rodzaju kłopoty.
   Aby nie być gołosłowną, przytoczę historię cesarza Huitsunga (1119 – 1125 ), który cierpiał na brak męskiego potomka. Chcąc poznać przyczynę swego utrapienia skorzystał z porady ekspertów od "wiatru i wody", czyli feng shui. Eksperci po "przebadaniu" ogrodu w Kaifengu (ówczesnej stolicy), jednoznacznie stwierdzili, że przyczyną "choroby" Jej Wysokości były złe siły promieniujące z nazbyt płaskiego podłoża na północno–wschodnim terytorium cesarskiego miasta. Aby zmienić kierunek złej energii, Huitsung kazał zbudować górę Ken-yu, co ponoć miało zbawienny skutek, jeśli chodzi o męskie potomstwo władcy, ale niestety beznadziejny, jeśli chodzi o upływ gotówki... Cesarz bowiem z namaszczeniem zaczął gromadzić nadzwyczajne gatunki roślin, sprowadzać skały o osobliwych kształtach i ogromnej masie, budować wzniesienia, sadzawki etc., doprowadzając w ten sposób dynastię do bankructwa.

   Kilka wieków później, inny cesarz – Qianlong (1736 – 1795) poczuł potrzebę zbudowania ogrodu ze względów, jak to tłumaczył, "moralno – zdrowotnych":
Każdy Cesarz czy władca, po skończeniu swoich obowiązków, powinien założyć ogród, w którym mógłby spacerować i rozglądać się dookoła, kojąc tym swoje serce, odświeżając umysł i równoważąc własne emocje. W przeciwnym wypadku, nie mając miejsca na wybudowanie ogrodu, pogrąży się w zmysłowych przyjemnościach i zatraci siłę woli.

Park Zhongshan, Pekin

   Wszystko to brzmiałoby bardzo pięknie, gdyby nie fakt, że wybudowany na polecenie Qianlonga, na północny zachód od Pekinu, ogród zwany Yuan-Ming-Yuan był miejscem sprzyjającym jak najbardziej zmysłowym przyjemnościom. Założenie powstałe na podwalinach wcześniejszego, należącego do ojca Qianlonga – cesarza Kanxi (1662 – 1722), było znacznie bogatsze i większe. W rezultacie składało się z kilku połączonych ze sobą ogrodów, w których oprócz wspaniałych pawilonów, ścieżek w formie serpentyn, łukowatych mostów, pofalowanych wyniesień, były także świątynie, wiejskie farmy, pola ćwiczebne dla żołnierzy, gaiki na polowania, menażerie z niepospolitymi stworzeniami, a co najbardziej ciekawe – europejskie budowle, zaprojektowane w barokowym stylu.
   Nic dziwnego, że cesarz Qianlong dożył sędziwego wieku, skoro "reperował" swoje siły fizyczne oraz duchowe w tak czarownym miejscu, pełnym rozmaitych niespodzianek. Niestety, spora część kompleksu została w roku 1860 zniszczona na skutek głupoty i chciwości okupujących Pekin wojsk angielskich i francuskich. Nie zmienia to jednak faktu, że dzisiaj miejsce to ściąga tłumy turystów spacerujących pośród Ogrodów Doskonałości i Jasności, Dziesięciu Tysięcy Wiosen, czy też Wiecznej Wiosny, wyrażających romantyczną atmosferę chociażby już samą nazwą.

   Wizja ogrodu jako mikrokosmosu, czy siedziby Nieśmiertelnych, nie była zarezerwowana wyłącznie dla obiektów cesarskich. Wiadomo, że już w III wieku n.e., pod koniec panowania dynastii Han (206 p.n.e. – 220 n.e.), pojawiały się założenia należące do osób prywatnych, niejednokrotnie wyznających filozofię taoizmu, co miało szczególny wpływ na realizacje ogrodów oraz ich umiejscowienie.
   Pogarszająca się sytuacja polityczna i gospodarcza tamtych czasów spowodowała, że wielu uczonych i nie tylko, zaczęło szukać starego porządku w wartościach, jakie niósł ze sobą konfucjanizm. Wielu ludzi przenosiło się na mało zaludnione południe Chin, pełne zielonych i mglistych dolin, mokradeł pełnych ptactwa, jezior i rozmaitych form skalnych. Tego rodzaju otoczenie sprzyjało budowie nowych założeń ogrodowych, których główną zasadą było utrzymanie równowagi w przyrodzie: "Chcąc coś osiągnąć, musisz ustąpić, chcąc pochwycić, musisz wypuścić, zwyciężyć – przegrać".

   Innego rodzaju regułą było wu–wei, czyli niedziałanie, a raczej powstrzymywanie się od działania, które byłoby wbrew naturze. Oznaczało to kreowanie ogrodów o formach zbliżonych do naturalnych, tak, aby widz nie odczuwał wrażenia sztuczności i przeładowania elementów. Ogród taki miał wyglądać niczym wycięty kawałek prawdziwego pejzażu, z jego naturalnie zasianymi drzewami, ukształtowanymi wzniesieniami, etc. Unikano również jakichkolwiek kątów prostych, preferując lekkie zakola, okręgi itp.

Alejka w Parku Zhongshan – nieopodal Zakazanego Miasta, Pekin    Tę ideę próbuje się zachować do dnia dzisiejszego, tym niemniej wiele z publicznych ogrodów, chociażby w Pekinie, zostało przystosowanych do potrzeb nowoczesności. Stąd nie powinien dziwić fakt pojawienia się wśród zachwycających drzew, malutkich pawilonów, sadzawek etc. np. sklepików z pamiątkami, czy też restauracji, a nawet hoteli. Ci, którzy poszukują zacisznych miejsc, mogą znaleźć je późnymi wieczorami po zachodzie słońca, kiedy wszelka komercja zanika, a przyciemnione czerwone lampiony stwarzają niepowtarzalną atmosferę.
   Pekińskie ogrody, będące niegdyś cesarską własnością, uchodzą dzisiaj za jedne z piękniejszych, pomijając wspaniałe założenia na południowym wschodzie Chin w okolicach Suzhou. Oprócz wspomnianego już Yuan-Ming-Yuan, cudownym miejscem na spacer w stolicy Chin jest park w okolicach Letniego Pałacu, rozbudowany i upiększony również za czasów cesarza Qianlonga, a po kolejnych latach zaniedbania – przez cesarzową Cixi. Błądząc wśród gąszczu krętych ścieżek wiodących na najwyższe wzniesienie Ogrodu – Wzgórze Długowieczności, dojdzie się w końcu do malowniczych świątyń Rozproszonych Chmur czy też Morza Mądrości. Stąd roztacza się piękny widok na jezioro oraz 150-metrowy most stojący na 17 przęsłach. Pejzaż ten wygląda szczególnie niezwykle, gdy nad wodą unoszą się mgły.

 Bambusowy Zagajnik, Park Zhongshan, Pekin    Z kolei w pobliżu Zakazanego Miasta, jak również w jego obrębie znajdują się mniejsze założenia, ale równie pociągające, szczególnie wczesnym porankiem lub późnym popołudniem, kiedy turyści albo jeszcze nie zdążą ich odwiedzić, albo już je opuszczą. Na przykład ogród Zhonghai, znajdujący się po zachodniej stronie Cesarskiego Pałacu, jest o późnej porze bodajże najbardziej ulubionym miejscem młodych mieszkańców Pekinu. Niezliczone zakamarki, schowane ławeczki, bambusowe gaiki sprzyjają zakochanym. Natomiast położony na północ od bram Pałacu Park Wzgórza Widokowego, przyciąga dziś nie tylko swą malowniczością, ale również tragiczną historią związaną z tym miejscem. Wielu ludzi pragnie zobaczyć przede wszystkim niefortunne drzewo we wschodniej części parku, na którym powiesił się ostatni z władców dynastii Ming – Chongzhen (1627 – 1644) w obliczu nadciągających wojsk wroga.

Staw w Parku Zhongshan, Pekin    Spacer pośród chińskich ogrodów to wędrówka pełna rozmaitych wrażeń, z jednej strony pobudzających zmysły, a z drugiej wprowadzających w stan odprężenia i spokoju. Co więcej, ogród taki jest miejscem, które pobudza do myślenia, dając możliwość zastanowienia się nad regułami rządzącymi naszym światem. Każdy bowiem element chińskiego ogrodu jest symbolicznym odzwierciedleniem Wszechświata. Należy jedynie poznać kod, według którego chińscy ogrodnicy przez wieki budowali te "mikrokosmosy". A do tego potrzebna jest nie tylko wiedza, ale przede wszystkim wrażliwość na piękno natury i umiejętność jej obserwacji.


Zdjęcia autory


Zobacz też:
Xi’an – w poszukiwaniu miejsc z baśni
Ponad chmurami – życia w Zakazanym Mieście
Chiny w filiżance zielonej herbaty

Zajrzyj też do cyklu artykułów Bogny Łakomskiej o malarstwie chińskim

Komentarze (0)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl