Drukuj
Wrzesień 2004 autor: kreola

Co zabrać na urlop w tropiki, czyli pakujemy torby i walizy

Porada miesiąca

czyli pakujemy torby i walizy   


    Wakacje już się skończyły, dzieciaki wróciły do szkoły, rodzice do pracy, ale wciąż pamiętamy jeszcze długie godziny spędzone przy pakowaniu urlopowego bagażu. Znacie to? Pakujemy, wypakowujemy, pakujemy, wypakowujemy....
    Pół biedy, jeśli spędzamy urlop nad Morzem Bałtyckim. Wiadomo, zabieramy wszystko – od bikini, przez kalosze, aż do ciepłej kurtki, a na wierzch dorzucamy jeszcze Alka Seltzer na wypadek, gdyby padało całe dwa tygodnie.

    Nie ma też tragedii, jeśli wybieramy się na południe Europy. Tu wystarczy gustowna sukienka, klapki i kostium plażowy. Prawdziwa panika ogarnia nas dopiero wtedy, gdy urlop mamy spędzić egzotycznie, tropikalnie i bardzo daleko.

    Na początek kilka słów wyjaśnienia. Nie każdy kraj z gorącym klimatem jest tropikalny, a na dodatek nie w każdym gorącym kraju jest sucho. Przed wyjazdem warto sprawdzić prognozy dla rejonu, w którym przyjdzie nam spędzić urlop. Łatwiej wtedy zdecydować, jakie ubrania, akcesoria, a czasem nawet leki, należy zabrać.

    Rodzaj bagażu zależy od tego, jaki sposób podróżowania wybraliśmy. Jeśli wakacje mamy zamiar spędzić w resorcie all inclusive, to nie ma znaczenia, w co zapakujemy swój dobytek. Choć przyznam, że plecak ze stelażem mógłby być odrobinę nie na miejscu. Jeśli organizujemy trekking – wyłącznie plecak. Jeśli urlop spędzamy przemieszczając się z miejsca na miejsce, ale nie zamierzamy sypiać w dżungli, to plecak też może być, ale Paniom, troszkę mniej atletycznym istotkom, polecam doskonałe rozwiązanie – miękka torba podróżna ze schowaną rączką i kółkami. Zawartość nie będzie tak wytarmoszona, jak w plecaku, a jednocześnie nie trzeba dostosować stroju do nobliwej walizki.
    Należało by także wprowadzić podział strojów i akcesoriów ze względu na charakter podróży i miejsc zakwaterowania, ale wtedy musiałabym napisać książkę. Poniżej skupię się więc wyłącznie na uniwersalnych informacjach, a zainteresowanych zachęcam do bezpośredniej  korespondencji.

Dla ułatwienia pracy pakowaczom podzielę zawartość bagażu na kilka części.

Artykuły odzieżowe (i nie tylko):


Artykuły higieniczne, kosmetyki i leki:


Inne przydatne drobiazgi:

    Z doświadczenia wiem, że bez względu na to, jak się staramy, bagaż i tak jest cięższy, niż przewiduje regulamin linii lotniczych. Po kilku wyprawach, kiedy już wiemy, że cały ten tobół na własnych plecach musimy przetargać przez pół kontynentu, każdą rzecz wkładaną do plecaka czy torby, oglądamy trzy razy zastawiając się, czy aby na pewno jest niezbędna.
    Często, zwiedzeni mrożącymi krew w żyłach opowieściami o trzecim świecie, zabieramy na urlop zapas wszystkiego. Tak na wszelki wypadek! Niniejszym z pełną powagą oświadczam, że wyłączając kilka naprawdę biednych i nisko rozwiniętych krajów, do których i tak nikt się z własnej woli nie wybiera, wszędzie można kupić zarówno środki czystości, jak i zapasowe filmy do aparatu. Że już o lekach i środkach owadobójczych nie wspomnę.

    Ponieważ w dalekie podróże zwykle wyprawiamy się samolotem, warto przypomnieć, że większość linii lotniczych określa limit wagi bagażu - najczęściej 20 kg. Za każdy kolejny kilogram trzeba dopłacić. Bagaż podręczny (kabinowy) również podlega ograniczeniom. Dopuszczalne wymiary bagażu podręcznego to 55 x 40 x 20 cm, a jego waga nie może przekroczyć 5 kg.

    Tak więc, pakując szóstą parę butów i dziewiąty balsam ujędrniający, warto pomyśleć, czy one aby na pewno będą potrzebne?! Zamiast zapłacić kilka dolarów za nadbagaż, lepiej zaraz po wylądowaniu wznieść toast za udane wakacje wielkim, kolorowym koktailem z parasolką! Powodzenia!


Ilustrowała: Anna Fudyma


Zobacz też:
Nie musisz być wielbłądem – sztuka pakowania plecaka