Drukuj
Luty 2008 autor: kasica_k, konsultacja - butters77

Odpowiedni dać piersiom stanik, cz.4 - Uprzedzenia i wątpliwości

Blisko ciała

Część 4 – Uprzedzenia i wątpliwości

   Jeśli zdecydowałaś się zweryfikować noszony przez siebie rozmiar i właśnie zorientowałaś się, że "wypadłaś" z typowo oferowanej puli rozmiarów, nieunikniony jest etap niedowierzania. Mimo to zachęcam do kontynuacji stanikowej przygody – w pewnym sensie już należysz do uprzywilejowanej elity, która wie, jak doskonale ubrać swój biust. 



   Po latach noszenia niewłaściwie dobranych biustonoszy wielu kobietom trudno uwierzyć w te wszystkie rewelacje. Jak to możliwe, że przez tyle lat żyłyśmy w stanikowej nieświadomości? Czy naprawdę jesteśmy aż tak "nietypowe", że w zwykłym sklepie trudno o nasze rozmiary, mimo że wyglądamy całkiem przeciętnie? Zanim przekonamy się na własnej skórze, ile może nam dać naprawdę dobrze dopasowany stanik, wątpliwości tego rodzaju są czymś naturalnym. W nowym rozmiarze z kolei początkowo czujemy się niepewnie. Z jednej strony widać korzystną zmianę, z drugiej – pojawiają się najróżniejsze wątpliwości i pytania. Czy naprawdę tak właśnie ma być? Czy obwód musi być tak wąski, a miseczki tak głębokie? Przywykłyśmy do czegoś całkiem innego. Czy na pewno wszystko gra? Rozwiejmy więc najczęstsze obawy.


Czy na pewno nie jest za ciasny?

   Wiele kobiet ma opory przed kupowaniem ściśle dopasowanych pod biustem staników, obawiając się, że pas biustonosza, zagłębiając się w tkankę tłuszczową, spowoduje powstanie niepożądanych wałeczków na plecach. Zjawisko to jest do pewnego stopnia nieuniknione – filarem, na którym opiera się konstrukcja stanika, jest nasza klatka piersiowa, czyli szkielet, i to do niego winien jak najściślej przylegać pas biustonosza. Tkanka tłuszczowa, jako miękka, poddaje się naciskowi – i w rezultacie powstaje wgłębienie.

   Paradoksalnie jednak to zbyt szerokie w obwodzie staniki tworzą bardziej wydatne "bułeczki" na plecach niż biustonosze ściśle dopasowane. Jak to się dzieje? W zbyt szerokim staniku tył, ciągnięty w górę przez ramiączka, wypycha ku górze wałeczek tłuszczu. W odpowiednio wąskim – pozostaje na miejscu, tworząc jedynie niewielkie wgłębienie. Jeśli nie mamy bardzo szczupłej figury, najkorzystniejsze będą modele o stosunkowo szerokim pasie – wtedy wgłębienie stanie się praktycznie niewidoczne. I tu kolejna uwaga na temat tkanki tłuszczowej – im grubsza jest jej warstwa, tym – co dla wielu zaskakujące – mocniej trzeba zaniżyć rozmiar obwodu pod biustem, by pas biustonosza dobrze się trzymał.

   Inny powód, dla którego kobiety obawiają się mocno dopasowanych biustonoszy, jest pozostawianie przez nie śladów na skórze. Zastanówmy się jednak: czy naprawdę tylko staniki pozostawiają takie ślady? Nawet gumka majtek, jeśli nie chcemy, by były zbyt luźne i opadały, musi choć odrobinę uciskać. Jeśli zaróżowienia znikają wkrótce po zdjęciu biustonosza, nie ma powodów do obaw. Trwałe, bolesne ślady czy otarcia wskazują natomiast jednoznacznie, że biustonosz jest za ciasny bądź niedostosowany do naszych kształtów.


Nie chcę zabudowanego stanika!

   Kolejnym wartym zweryfikowania przekonaniem jest niechęć do "zabudowanych staników". Dotyczy ona zwłaszcza kobiet, które przez wiele lat nosiły za małe miseczki. Większość z nich przywykła do widoku pokaźnych półkul, niemal "wylewających" się z miseczek – widok ten, przez wielu uważany za kuszący, dominuje u fotomodelek w internetowych sklepach z bielizną. Wystarczy jednak wyobrazić sobie, co stałoby się z biustem, gdyby laleczka z fotografii zaczęła się poruszać… Poza tym – to, co bez ubrania może wyglądać efektownie, po włożeniu go często traci urok. Wybrzuszenia tworzące się wokół miseczek są widoczne pod każdym dopasowanym ubraniem, biust sprawia wrażenie większego niż jest w rzeczywistości (a przecież nie wszystkie kobiety życzą sobie wizualnego powiększania biustu), a przede wszystkim – wydaje się ciężki i nieforemny. Bez względu na wymiary, nie prezentuje się elegancko. Ponieważ zbyt małym miseczkom najczęściej towarzyszy nadmiernie szeroki obwód pod biustem – piersi tracą podtrzymanie i opadają, czyniąc talię wizualnie szerszą. Chyba nie warto dla widoku półkul wychylających się znad miseczek, gdy stoimy rano przed lustrem w samej bieliźnie, skazywać się na niezgrabną figurę przez cały dzień. Efektowny dekolt da się uzyskać w inny sposób, niczego nie zniekształcając. "Malutkie staniczki" są śliczne na sklepowych wieszakach, ale sprawdzają się tylko na naprawdę niedużych biustach. Jeśli dysponujemy czymś większym, zrezygnujmy z czapeczek na piersi i kupmy sobie stanik.


Miękkie staniki – czy w tym można dobrze wyglądać?

   Na temat sposobu "ubierania" większych biustów pokutuje całe mnóstwo mitów i uprzedzeń. Wiele kobiet obawia się na przykład miękkich staników na fiszbinach, twierdząc, że tylko usztywniane miseczki podtrzymają cięższy biust i nadadzą mu ładny kształt. To nieprawda – przede wszystkim to nie twardość miseczki decyduje o właściwym podtrzymaniu, a odpowiednio dopasowany obwód pod biustem. W dobrze dopasowanym i odpowiednio skrojonym staniku miseczka może być uszyta z przejrzystej siateczki, delikatna i przewiewna, a biust ani trochę nie straci na kształcie i podtrzymaniu.

   Do sztywnych miseczek przywykło także wiele kobiet o niewielkich biustach. Jestem wprawdzie daleka od odmawiania tego typu stanikom zalet, w zadziwiająco wielu przypadkach jednak przywiązanie do usztywnianych biustonoszy wynika z noszenia latami złego rozmiaru i wpędza kobiety w swoiste błędne koło. Wynika to częściowo z faktu, że biustonosz usztywniany trudniej prawidłowo dobrać – łatwo wpaść w pułapkę zbyt małej miseczki, która, zamiast podtrzymywać i obejmować pierś, zachowuje się jak sztywna czapeczka, gra rolę swoistej atrapy kształtu. Właścicielka stwierdzi, że wszystko jest w porządku, skoro pierś w staniku jest zaokrąglona i wystająca, a nad miseczkami pojawiają się upragnione wybrzuszenia, uznawane za efekt "wyeksponowania" biustu. Które częstokroć bardziej szpecą niż zdobią.

   Tymczasem w wielu przypadkach znacznie korzystniej byłoby ubrać biust w miękki stanik na fiszbinach – pod warunkiem, że będzie on w odpowiednim rozmiarze. Po zgarnięciu spod pach "zbłąkanego biustu", zepchniętego tam na skutek noszenia zbyt małych sztywnych miseczek, odpowiednio dobrane miękkie miseczki mogą się nieoczekiwanie wypełnić, dzięki czemu biust powiększy się w sposób całkowicie naturalny. Często trwa to pewien czas, biust bowiem powoli powraca do swojej prawdziwej postaci – a o to nam przecież chodzi. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by po odkryciu idealnego dla siebie rozmiaru powrócić do usztywnianych staników – o odpowiednio dobranej miseczce i obwodzie pod biustem. Może się okazać, że powiększające wkładki czy wypełnienia już na zawsze przestaną nas nęcić!


Fiszbiny? To takie niewygodne!

   Na fiszbiny skarży się wiele kobiet, niezależnie od wymiarów. Niewygody, których doświadczamy za ich sprawą, są jednak najczęściej skutkiem noszenia niewłaściwego rozmiaru stanika – a nie winą samych fiszbin. To, co nam przeszkadza, to druty uciskające tkankę piersi – między piersiami bądź po bokach. Tymczasem w dobrze dopasowanym rozmiarze zjawisko to nie powinno występować – fiszbiny w żadnym miejscu nie mogą napierać na piersi – mają otaczać je, przylegać do klatki piersiowej wokół piersi.

   Dlatego, gdy niewygodnie nam w staniku z fiszbinami, zweryfikujmy przede wszystkim jego rozmiar. Niektóre kobiety, zniecierpliwione ciągłym dyskomfortem, wyciągają fiszbiny ze staników i noszą je bez nich. Nie tędy droga – model skrojony do noszenia z fiszbinami bez "rusztowania" defasonuje się, a piersi tracą podtrzymanie i ładny kształt. Biustonosze pozbawione fiszbin są specyficznie skrojone, zwykle dość zabudowane i nie zaokrąglają piersi tak dobrze, jak te oparte "na drutach". Mają swoje zalety (np. wiele modeli sportowych nie ma fiszbin) – nie ma jednak powodu sięgać po nie, jeśli nie trzeba. Mając dobrze dobrany biustonosz na fiszbinach, na co dzień nie odczujemy takiej potrzeby – w staniku na fiszbinach wygląda się po prostu lepiej.


TAKI rozmiar? To niemożliwe!

   Większość z nas przywykła do godzenia się z tym, co proponują nam sklepy, które zazwyczaj dają nam do wyboru rozmiary rozpoczynające się od 70 pod biustem i miseczki A, a kończące się na obwodach w okolicach 100 i miseczkach D. Nawet w tak wąskim zakresie rozmiarów trudno czasem o "nietypowe" (według sklepów) kombinacje typu 70D. Jeśli odpowiednio wykonany pomiar pod biustem wykazał u nas 70 cm lub mniej, nie mamy czego szukać w większości sklepów – brak w nich bowiem rozmiarów 60 i 65. Jeśli nasz wynik wynosi 75 cm, a w biuście mamy "nieszczęście" mierzyć około 100 cm, w przeciętnym polskim sklepie zabraknie dla nas odpowiednich rozmiarów miseczek. Ta smutna rzeczywistość – plus szereg wcześniej omówionych błędnych przekonań na temat dobierania biustonoszy – sprawiają, że pokornie przyjmujemy sugestie sprzedawców i godzimy się, najczęściej nieświadomie, na niewłaściwy rozmiar stanika – nie mając pojęcia, że w ogóle istnieją inne rozmiary.

   Tymczasem repertuar wymiarów, jakimi natura obdarzyła kobiety, jest znacznie bogatszy od oferty większości sklepów, zwłaszcza w naszym kraju. Rozmiary takie, jak 65F, 70H czy 60AA to wcale nie żart – takie biustonosze powinno nosić dużo więcej kobiet niż nam się wydaje, i znacznie więcej, niż rzeczywiście nosi. Przypomnijmy: większość kobiet nosi niewłaściwy rozmiar biustonosza.
 
   Jeśli zdecydowałaś się zweryfikować noszony przez siebie rozmiar i właśnie zorientowałaś się, że "wypadłaś" z typowo oferowanej puli rozmiarów, nieunikniony jest etap niedowierzania. Mimo to zachęcam do kontynuacji stanikowej przygody – w pewnym sensie już należysz do uprzywilejowanej elity, która wie, jak doskonale ubrać swój biust. Zdziwiłabyś się, jak wiele znanych i podziwianych kobiet się do niej nie zalicza. To naprawdę daje się bez trudu zauważyć.


E? To chyba jakiś żart. Nie mam wielkiego biustu!

   Typowa reakcja, wynikająca z przyczyn opisanych powyżej oraz ze zjawiska, które nazwałam wcześniej "literofobią". Powtórzę więc raz jeszcze: litery A, B, C, D i tak dalej same w sobie nie wiążą się z konkretnymi wielkościami kobiecych piersi. Każda z nich oznacza wyłącznie różnicę między obwodem w biuście a obwodem pod biustem, nie konkretną objętość piersi. W zależności od obwodu, miseczki oznaczone tą samą literą będą wyglądały inaczej. D przy obwodzie 90 pod biustem to całkiem inne D niż to przy obwodzie 70 – choćby dlatego, że pierś oprócz parametru "wystawania" ma także średnicę, która u kobiet o szerokiej klatce piersiowej jest większa niż u drobniej zbudowanych. Litera E przy rozmiarze 65 pod biustem to wizualny odpowiednik "przeciętnego C", a nawet "B" z potocznych wyobrażeń. To, że rozmiar twojego biustonosza oznaczono pewną literą, nie kwalifikuje cię do żadnej konkretnej grupy. Dopiero w powiązaniu z obwodem pod biustem oznaczenie to zyskuje realny wymiar.

   W powszechnej opinii tak zwany wielki biust (czyli – w potocznym mniemaniu – coś oznaczonego literą dalszą niż C) to atrybut wyłącznie osób otyłych bądź cecha wulgarnego wyglądu. Dlatego wiele kobiet tak łatwo ulega "fobii alfabetycznej". Są osoby, które twierdzą, że za nic w świecie nie przymierzą niczego powyżej D! Pomijając niewiedzę na temat rzeczywistego znaczenia rozmiaru miseczki, przeświadczenie, że rozmiar stanika przeniesie nas do kategorii niezgrabnych czy wulgarnych, jest wyjątkowo absurdalne. Na dodatek – za mały stanik nie zmniejszy nam biustu – tak samo, jak nie powiększy go stanik za duży. Właściwie dopasowany stanik natomiast pomoże poczuć się komfortowo z tym, co mamy.


Bielizna bliższa ciału

   Nie kupujmy więc biustonoszy ani ubrań "na psychikę", lecz – na ciało. Dobry wygląd i samopoczucie we właściwie dopasowanej bieliźnie potrafią czynić cuda w dziedzinie leczenia kompleksów. W końcu to żadna przyjemność – wciskać się na siłę w coś, co na nas nie pasuje, uwiera i przeszkadza, sugerując nam nieustannie, że jesteśmy "niewymiarowe". Bzdura! "Niewymiarowość" nie istnieje. Biustonosz dla biustu, nie: biust dla biustonosza – oto dewiza stanikowo uświadomionych!


Poprzednie odcinki:
Odpowiedni dać piersiom stanik, część 1
Część 2 – Właściwy wymiar
Część 3 – Dążymy do ideału


Zobacz też:
Z pamiętnika stanikomaniaczki, czyli rozmowa z Kasicą

Przydatne adresy:
Stanikomania
Lobby Biuściastych - forum
O rozmiarach i nie tylko