Nasza Ziemia się ociepla

ilustr. Joanna Titeux/pinezka.pl

 

  Od dłuższego czasu w gazetach pojawiają się ostrzeżenia, że nasz świat się ociepla. Mój sąsiad mówił mi kiedyś, że w gazetach tylko data i ich cena są prawdą. Ale ja myślę, że prawdy tam trochę więcej.
   Do naukowców trzeba odnosić się z wielką nieufnością. Nikt ich przecież nie rozumie.

   Wytłumaczę wam, o co chodzi.
   Na samym początku nasza Ziemia była tylko płaskim dyskiem i wszyscy byli zadowoleni. Później znalazł się ktoś, kto stwierdził, że Ziemia jest kulą. Nie tak łatwo było się ludziom przyzwyczaić do tego pojęcia. Ale nie miało to żadnego znaczenia. Kto wtedy chodził na piechotę więcej niż 20 kilometrów?
   Dalej, znalazł się niejaki Copernikus i "ruszył Ziemię". Jeśli macie przesunąć w domu szafę pełną łachów, to wam się nie uda. A ten poruszył Ziemię razem z waszą szafą. Dobre!
   Wtedy znaleziono jakiegoś żulika, Verne'a. Zapłacono mu dobrze, żeby objechał świat. On to wykonał w ciągu 80 dni i niby pokazał, że Ziemia jest kulista. Ale jeśli tak naprawdę Ziemia jest dyskiem, to też w 80 dni można go objechać po obwodzie. Więc po co ogłupiać ludzi?
   Pózniej znalazł się ktoś, kto stwierdził, że światło porusza się z prędkością 300 tysięcy kilometrów na sekundę. Nie mylę się – na sekundę. A wy, gdy złapie was policja jadących po szosie z prędkością 150 km/godzinę, dostaniecie słony mandat.

   Ale to jeszcze nic. Znalazł się taki, co wynalazł neutrino. Coś, czego nie widać i nie ma wagi. A kilka lat później jakiś mały Japończyk zważył to. Nieźle.
   Można by go poprosić, żeby nam pokazał, jak to robi. On przyniesie coś, co nigdy nie było wagą, pomęczy się godzinę, a jego drukarka wyrzuci papier z ogromną ilością zer i coś tam na końcu. Ktoś, kto razem z wami przygląda się tej sztuczce, zapyta się tego naukowca: "Ja jestem sklepikarzem, i co miesiąc ci od burmistrza sprawdzają moją wagę. A jaką dokładność ma waga szanownego pana?" Japończyk jąkając się i rumieniąc spróbuje wytłumaczyć, ale i tak nikt tego nie zrozumie.
   Problem tej wagi świetnie by nam wytłumaczył polityk. Politycy mają specjalny talent w tym kierunku – tłumaczą ludziom i wszyscy natychmiast wiedzą, o co chodzi.
Nasz premier powiedziałby tak: "Tydzień temu pożyczyliśmy naszą wagę Eskimosom, bo znaleźli coś małego w śniegu. Później ta waga idzie do Burmy i do Honolulu. Za rok będziemy ją już mieli. I ja was wtedy zaproszę na to ważenie". Premier dokładnie wie, że za rok nikt nie będzie interesował się wagą! Ludzie będą chcieli podwyżek pensji.
   Tak więc sprawa wagi jest już załatwiona.

   Ale skąd ci naukowcy wiedzą, że się ociepla?
   Kilka tysięcy z nich ma termometry i zeszyty. Mierzą temperaturę 2 razy na dzień. Po roku zjeżdżają do drogiego hotelu i spisują wszystkie zdobyte dane. Potem coś sumują, coś dzielą i już są wyniki. Jak one wyglądają? Tak samo, jak roczny bilans fabryki, która zatrudnia 50 tysięcy pracowników i ma 10 miliardów strat. Nie warto tego oglądać.

   Zatem, gdy politycy powiedzą nam, że już czas na zmiany, gdyż w Holandii ludzie płyną kajakami po ulicach, nie będziemy się mogli sprzeciwiać.
   W wyniku tych zmian będą produkowane auta tylko na dwie osoby, o połowę krótsze, z małym silnikiem, żeby nie wydzielał dużo ciepła. Lodówki będą o połowę mniejsze. Klimatyzatory będą na kartki, raz na 15 lat. Wieczorem na dwie godziny będą wyłączać nam światło, więc przy świeczkach będziemy grali w karty.

   Ale wtedy przyjdą do naszych polityków wielcy przemysłowcy i wytłumaczą im, że trzeba zwolnić z pracy połowę tych, co produkują stal. Połowę tych, co robią auta i większość tych, co produkują klimatyzatory. Wówczas pojawią się setki milionów bezrobotnych, zacznie się głód. Ludzie sprowadzą z Francji tę zardzewiałą gilotynę i zaczną skracać polityków o głowy.
   Między politykami są tacy, którzy kiedyś chodzili do szkoły i czytali, że nawet bardzo dostojne głowy toczyły się po paryskim bruku. A tego politycy baaardzo nie lubią.

   Zatem będziemy jeździć jeszcze dłuższymi limuzynami. Państwo da subsydia na lodówki i klimatyzatory, a one stanieją. I potrzeba nam będzie jeszcze więcej ludzi do pracy, niż uprzednio, bo co roku trzeba będzie robić nowe mapy. Holendrzy z ich krowami przenieśli się już do Francji, bo ich kraj morze zalało.
   Ponieważ lodowce na północy roztopią się, Bangladesz znajdziemy tylko w encyklopedii. Część buta włoskiego będzie już wyspą. Najbardziej zadowoleni będą Szwajcarzy, którzy zamkną granicę, żeby nikt się tam nie wpychał.

   Jak widzicie, bardzo ciężko jest przeprowadzić zmiany na naszym świecie.
 

kwiecień 2003

Ilustracje: Joanna Titeux/pinezka.pl


 

Komentarze (0)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl