Polgar, Polgar, Polgar!

Polgar, Polgar, Polgar!

   Trzy siostry Polgarówny nie tylko w świecie szachowym stanowią fenomen. Nieczęsto bowiem zdarza się, by czyjaś kariera była tak perfekcyjnie zaplanowana i przeprowadzona. Rzadko kiedy w dzisiejszym świecie jedna rodzina jest w stanie tak silnie zdominować rywalizację w jakiejkolwiek dziedzinie, jak nasze dzisiejsze bohaterki.

   Pochodzące z Węgier siostry mają, jak większość czołowych szachistów, korzenie żydowskie, ale byłoby dalekim uproszczeniem przypisywać ich oszałamiające sukcesy wyłącznie dobrym genom. Fundamentem na którym bazuje ich kariera jest ciężka, katorżnicza wręcz praca i żelazna konwekwencja, z jaką realizuje swe cele głowa rodziny - Laszlo Polgar, ojciec córek, zwany powszechnie "papą". Papa Polgar jest postacią fascynującą i dla wielu nieakceptowalną. Na długo przed urodzeniem się dzieci zaplanował, że zostaną one mistrzami w wybranej przez niego dziedzinie. Marzył o synu, ale złośliwy los obdarował go trzema córkami: Zuzanną, Zofią i Judytą. Papa uznał, poniekąd słusznie, że jego wybitne dzieci zasługują na nieprzeciętne traktowanie i zapewniał im domowe nauczanie na wysokim poziomie, szczególnie z matematyki i języków obcych. Kiedy najstarsza Zuzia zaczęła wykazywać talent do szachów, ojciec natychmiast uznał, że królewska gra jest tym, w czym triumfować będą jego dzieci. Gdy miały kilka lat zaczął je trenować, na początku samodzielnie. Gdy osiągnęły pewien poziom, szybko zatrudnił trenerów, pozostając jednak apodyktycznym opiekunem i menadżerem. Dziewczęta traktowano końską dawką treningu, od 8 do 10 godzin dziennie, przy czym papa nie wykazywał specjalnego zainteresowania luźnymi, relaksacyjnymi zajęciami (np. żartami szachowymi, anegdotami), pilnując, by opłacani trenerzy spędzali każdą minutę na monotonnej pracy nad szachową teorią i analizą partii. Istnieje nawet pogłoska, że ze stoperem w ręku odliczał czas spędzany przez trenerów na kawie czy w toalecie... Dość powiedzieć, że Polgar przez wiele lat był bardzo krytykowany. Zarzucano mu nieludzki reżim treningowy przekraczający siły delikatnych dziewczynek, nieliczenie się z niczym prócz własnych wizji, ograniczanie wyboru życiowej drogi przez córki. Papa jednak nigdy nie przejmował się zanadto opiniami postronnych osób i swój plan realizował niezmiennie od pierwszej do ostatniej minuty.

    Sukcesy, i to zwalające z nóg, przyszły szybko. Najstarsza córka, Zuzanna, robiła błyskawiczne postępy i została najpierw mistrzynią Węgier juniorek, a następnie seniorek. Osiągnęła także, jako pierwsza z sióstr, tytuł męskiego arcymistrza. W wieku 26 lat, a był to rok 1996, została mistrzynią świata w szachach pokonując Chinkę Xie Jun. Tytuł ten obroniła później trzykrotnie. Zdobyła sześć medali na olimpiadach szachowych. Obecnie mieszka w USA, gdzie wyszła za mąż i jest cenioną trenerką szachową. Na liście rankingowej od lat jest na drugim miejscu, ale mała to strata, zważywszy na to, że wyprzedza ją tylko młodsza siostra.

    Najskromniejszymi sukcesami może poszczycić się średnia z sióstr, Zofia. Osiągnęła poziom bardzo dobry, ale na tle sukcesów rodzeństwa blady. Na kobiecej liście rankingowej znajduje się w drugiej dziesiątce, osiągnęła męski tytuł mistrza. Na pocieszenie zostaje jej unikatowy wyczyn, jakim było osiągnięcie w 1989 roku w jednym z turniejów fenomenalnego wyniku rankingowego 2930, znacznie lepszego niż ranking najlepszych mężczyzn. Niestety, był to jednorazowy przebłysk tak wspaniałej formy.

    Największą gwiazdą jest bez wątpienia najmłodsza z sióstr – Judyta. Papa Polgar, pomny doświadczeń ze starszymi córkami i świadom, że syna już mieć nie będzie, postawił tym razem wszystko na jedną kartę. Gdy miała pięć lat było już  jasne, że najmłodsza Polgarówna to prawdziwa geniuszka. Wygrywała wszystkie bez wyjątku imprezy, w których brała udział. Gdy miała 12 lat reprezentowała Węgry na olimpiadzie szachowej w Salonikach. Jako że w zespołach żeńskich grają po trzy szachistki, nietrudno zgadnąć, jaki był skład reprezentacji Węgier. Polgarówny pokonały w słynnym, historycznym meczu niezwyciężoną reprezentację ZSRR i sięgnęły po pierwszy w dziejach olimpiad złoty medal dla ekipy nieradzieckiej. Mając 15 lat Judyta zdobyła tytuł mistrza Węgier seniorów (sic!), stając się najmłodszym arcymistrzem szachowym w historii (arcymistrzynią była już znacznie wcześniej, ponieważ wymagania dla kobiet są w szachach niższe). Warto bowiem dodać, że w przeciwieństwie do starszych sióstr, które zadawalało ogrywanie innych szachistek, Judyta od dłuższego czasu gra tylko z mężczyznami. Osiągnęła niebotycznie wysoki ranking w wysokości 2700 punktów (dla porównania Kasparow ma 2830, najlepszy Polak 2650 a najlepsze poza nią kobiety 2550) co daje jej świetnie, 10-te miejsce na świecie i zaproszenia do gry w najlepszych turniejach. Trzeba przyznać, że otrzymuje je nie tylko ze względu na płeć, ale przede wszystkim ze względu na bardzo wysoki poziom gry i widowiskowy, ostry styl walki. Na liście pokonanych znajduje się wielu czołowych arcymistrzów, choć nie ma największych tuzów szachowego olimpu, takich jak Kasparow, czy obecny mistrz świata Kramnik. Węgierka jest jednak szalenie groźna dla najlepszych, szczególnie w szybkich partiach, gdzie wykorzystuje wrodzony refleks i ogromną wiedzę (kłaniają się lata ciężkiej pracy). Ze względu na atrakcyjną powierzchowność kojarzona była z różnymi szachistami, ale plotki te przekreślił definitywnie jej ślub w 2000 roku.

    Zjawisko o nazwie siostry Polgar jest tak słynne jak i tajemnicze. W gruncie rzeczy niewiele wiemy "od kuchni" o młodości sióstr i słynnych metodach ojca. Postępowanie papy Polgara spotkało się na Węgrzech z sejmową debatą i lotnymi kontrolami policji w domu rodzinnym, mającymi sprawdzić, czy dziewczęta nie są "molestowane" (sic!). Ze strony samych zainteresowanych nigdy nie było słychać żadnych skarg, choć wiadomo skądinąd, że ich życie w porównaniu z rówieśnikami było o wiele bardziej monotonne i zaplanowane.

    Tak czy owak najmłodsza Polgarówna udowodniła, że talent i ciężka praca pozwalają kobiecie przeniknąć do szachowej elity, zarezerwowanej dotąd dla mężczyzn. To chyba jednak szczyt jej możliwości i mistrzem świata raczej na pewno już nie zostanie. Mistrzynią świata zresztą też nie, bo z kobietami nie grywa. Na pierwszego szachowego mistrza świata w spódnicy przyjdzie nam więc jeszcze trochę poczekać.


{jos_sb_discuss:23}

Komentarze (0)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl