Tajemnice Marii Magdaleny

rys.1 Tycjan, Maria Magdalena pokutująca, ok. 1530-1535, Palazzo Pitti, Galleria Palatina, Florencja

    Od czasu do czasu w prasie i tej popularnej, i tej aspirującej do miana kulturalnej czy naukowej, pojawiają się sensacyjne tytuły: "Jezus był żonaty!" "Maria Magdalena - przyjaciółka i towarzyszka Jezusa!", "Potomkowie Jezusa i Marii Magdaleny!". Coraz częściej też Marię Magdalenę – uznawaną za przywódczynię pierwotnego chrześcijaństwa - wybierają sobie za patronkę środowiska feministyczne związane z różnymi Kościołami, zwłaszcza protestanckimi (np. Maria von Magdala – Initiative Gleichberechtigung für Frauen in der Kirche). Jak to możliwe, aby była prostytutka stała się jedną z największych osobowości rodzącego się chrześcijaństwa? A może Maria Magdalena wcale nie była jawnogrzesznicą? Kim więc była?

   Tak naprawdę wiadomo o niej bardzo niewiele. Pochodziła prawdopodobnie z miejscowości Magdala (od hebr. migdal - twierdza, zamek, wieża), położonej niedaleko Tyberiady na zachodnim brzegu jeziora Genezaret. Podawanie przy jej imieniu nazwy miejscowości, a nie imienia ojca, męża lub syna – jak to było w zwyczaju, sugeruje, że była kobietą żyjącą samotnie. Tradycyjnie uważa się ją za osobę majętną, której własnością miał być zamek Magdala. Wielu artystów przedstawiało więc Marię Magdalenę w bogatych, królewskich szatach, a przynajmniej w purpurowym płaszczu/maforionie, oznaczającym godność monarszą, z drogocennym flakonem zawierającym równie cenny balsam (np. Piero della Francesca, Caravaggio, Holbein, Tycjan). [rys.2]   Piero della Francesca, Maria Magdalena, ok. 1460, fresk w kościele św. Franciszka w Arezzo
   Ewangelie wspominają, że towarzyszyła Jezusowi w czasie jego publicznej działalności i wędrówki z Galilei do Jerozolimy. Łukasz pisze: Jezus "szedł przez miasta i wsie, nauczając i głosząc ewangelię o Królestwie Bożym. A było z nim Dwunastu i kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od słabości: Maria zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów, Joanna, żona Chuzy, zarządcy u Heroda, Zuzanna i wiele innych, które mu usługiwały".

   Magdalena - według relacji Jana - stała u stóp krzyża na Golgocie (według ewangelii synoptycznych przyglądała się ukrzyżowaniu z daleka); brała udział w złożeniu ciała nauczyciela z Nazaretu do grobu i wreszcie jako pierwsza w wielkanocny poranek zjawiła się przy grobie, by stwierdzić, że jest pusty i dowiedzieć się o zmartwychwstaniu. To jej pierwszej – znów według Jana - ukazał się zmartwychwstały Jezus, którego początkowo wzięła za ogrodnika. Nie dane jej było jednak po ludzku cieszyć się z tego spotkania – Jezus bowiem nie pozwolił się jej dotknąć (słynne noli me tangere, które stało się źródłem różnych spekulacji na temat charakteru tego dotyku). Powierzył jej za to szczególnie ważną misję – powiadomienie uczniów o zmartwychwstaniu. Czy to zadanie oznacza, że Marię Magdalenę należy uznać za prawdziwą założycielkę chrześcijaństwa, inicjatorkę dogmatu o zmartwychwstaniu? Za apostołkę apostołów – jak nazwał ją w IV w. Ambroży z Mediolanu (wedle innych dokumentów uczynił to dopiero w IX w. Rabanus Maurus)? Za prorokinię – jak twierdzi w swojej obliczonej na sensację książce Jesus the Man (Sydney–London 1992) Barbara Thiering, która uważa, że "Maria" (hebr. Miriam) nie oznacza imienia, lecz tytuł pochodzący od imienia prorokini Miriam, siostry Mojżesza i Aarona? 

   Niemal przez całą starożytność i we wczesnym średniowieczu przedstawiano Marię Magdalenę jako tę, która wygłasza kazania do apostołów i pierwszych wyznawców Chrystusa. Była kobiecą przeciwwagą, zarówno dla postaci Piotra (zawsze wymieniana była jako pierwsza w grupie kobiet, tak jak Piotr wśród apostołów), jak i dla Pawła (jak Paweł zajmowała się działalnością misyjną), a później także dla Jana Chrzciciela (prowadziła ascetyczny tryb życia na pustyni). Spośród wielu podań z tego okresu najbardziej znana jest stara legenda spisana w XIII w. przez Jakuba de Voragine, której warianty stały się później podstawą dla spekulacji na temat św. Graala i św. Krwi. Oto po zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu Jezusa jego wyznawcy stali się ofiarami okrutnych prześladowań ze strony żydów i Rzymian. Maria Magdalena z Maksyminusem i Marcellusem, należącymi do grona siedemdziesięciu dwóch uczniów Chrystusa, ze swoją siostrą Martą i bratem Łazarzem, z Cedoniuszem - ślepcem uzdrowionym przez Jezusa i z innymi jeszcze chrześcijanami zostali pojmani, uwięzieni na okręcie pozbawionym żagli oraz steru i zepchnięci na morze, aby zginęli (inna wersja opowiada o ich morskiej ucieczce przez prześladowaniami). Udało im się jednak przybić do wybrzeży Francji, do Marsylii, gdzie Maria Magdalena niemal natychmiast zaczęła prowadzić misję wśród pogan. Nauczała m.in. u wrót świątyni i tam któregoś dnia ujrzał ją książę tego kraju, który wraz z małżonką przybył, aby złożyć ofiarę swoim bogom.

   Wbrew pozorom, książę wcale nie zakochał się w Marii Magdalenie, choć jej uroda budziła powszechny zachwyt. Po pewnym czasie Maria trzykrotnie ukazała się we śnie żonie księcia i zażądała, aby otoczyć chrześcijan szczególną opieką. W przeciwnym bowiem razie straszna kara spotka kraj i władców. Książę więc, kiedy przekonał się już o prawdziwości wiary Marii Magdaleny i za sprawą świętej doznał wielu łask, przyjął chrześcijaństwo, kazał zburzyć pogańskie świątynie; Łazarza uczynił biskupem Marsylii, a Maksyminusa biskupem Aix. Tymczasem Maria Magdalena udała się do pustelni, gdzie w ascezie pędziła życie, doświadczając jedynie towarzystwa aniołów. Po trzydziestu latach żyjący nieopodal bogobojny kapłan rozpoznał w eremitce świętą misjonarkę i powiadomił o tym biskupa Maksyminusa. W święto Zmartwychwstania Pańskiego, przyjąwszy komunię z rąk Maksyminusa, Maria Magdalena zmarła.

   Na początku XX w., wraz z odkryciem gnostyckiej biblioteki w Nag Hammadi i esseńskich pism w Qumran odżył ten zapomniany przez wieki wizerunek Marii Magdaleny nauczającej, przywódczyni pierwotnego Kościoła. Stało się to głównie za sprawą dwóch powstałych ok. II w. gnostyckich ewangelii - Ewangelii Filipa i Ewangelii Marii Magdaleny. W obu apokryfach Maria Magdalena przedstawiona jest jako ta, którą Chrystus wyróżniał spośród grona swoich uczniów. To uprzywilejowanie kobiety wzbudziło zaniepokojenie wśród mężczyzn, najbardziej zatrwożył się oczywiście Piotr, którego pozycja stała się wyraźnie zagrożona. Ewangelia Marii Magdaleny wspomina, jak oburzony Piotr buntuje innych apostołów przeciw Marii Magdalenie, aby nie wierzyli jej słowom, a tym samym nie wierzyli w zmartwychwstanie Chrystusa! "Czyżby On [Jezus] rozmawiał z kobietą w tajemnicy przed nami, nie zaś otwarcie? Czyżby przedkładał ją nad nas?" Inny uczeń – Lewi (utożsamiany z ewangelistą Mateuszem) bierze jednak Marię w obronę: &dbquo;Jeżeli Zbawiciel uczynił ją godną – kim ty jesteś, że ją odrzucasz. Z pewnością Zbawiciel zna ją bardzo dobrze. Dlatego miłował ją bardziej niż nas". Również Ewangelia Filipa wzmiankuje o pełnym wyrzutu pytaniu uczniów skierowanym do Jezusa: "Dlaczego miłujesz ją bardziej niż nas?"

   Można się zastanawiać, czy rzeczywiście w I/II w. pozycja kobiety w Palestynie była na tyle silna, aby niewiasta mogła się stać przywódczynią jakiegoś ruchu religijnego? Wprawdzie np. według Józefa Flawiusza i Talmudu świadectwa kobiet nie mają znaczenia, ale należy pamiętać, że w łonie ówczesnego judaizmu i szeroko pojętego hellenizmu istniały ruchy zrównujące mężczyzn i kobiety. "Koedukacyjne" były m.in. wspólnoty esseńczyków czy orfików. Ciekawa jest też ambiwalencja znanego z mizoginizmu Pawła, który z jednej strony zupełnie ignoruje pośrednictwo Marii Magdaleny w głoszeniu zmartwychwstania Jezusa i twierdzi, że zmartwychwstały ukazał się Piotrowi, a następnie innym apostołom (I Kor 15,3), a z drugiej strony głosi równość chrześcijan niezależnie od płci, pochodzenia, czy statusu społecznego (Kol 3,11). 
   Wiadomo, że w pierwszych gminach chrześcijańskich kobiety odgrywały znaczącą rolę, co potwierdzają Dzieje Apostolskie i listy autorstwa Pawła, bądź Pawłowi przypisywane: wspierały finansowo wyznawców Chrystusa, udostępniały im domy, pełniły służbę diakonacką (np. wymieniona przez Pawła w Liście do Rzymian Feba, wspomniane w Dziejach Apostolskich Tabita czy Lidia). W sektach gnostyków, wśród których odsetek kobiet był bardzo wysoki, kobiety pełniły funkcje nauczycielek, prorokiń, misjonarek, celebrantek, czy egzorcystek (dość wspomnieć prorokinie Maksymillę i Pryscyllę, jedne z przywódczyń montanizmu). Tak wysoka pozycja kobiet wynikała w dużej mierze z równouprawnienia, a nawet uprzywilejowania żeńskiego pierwiastka w dualistycznie pojmowanym świecie. Nic więc dziwnego, że pisma o przewodniej roli Marii Magdaleny powstały właśnie w środowisku gnostyckim.

  rys. 3 Perugino, Ukrzyżowanie z NMP, św. Janem, św. Hieronimem i św. Marią Magdaleną, ok 1485, National Gallery of Art, Waszyngton Wśród gnostyków wielką popularnością cieszyła się też kanoniczna ewangelia Jana, a przynajmniej jej pierwotne wersje. Do dziś nierozwiązany pozostaje problem osoby autora i redaktora tego pisma. Wśród wielu domysłów i hipotez pojawiła się także taka, że to Maria Magdalena stała na czele tzw. wspólnoty Janowej i że to ona jest w istocie tym "umiłowanym uczniem" wspominanym przez ewangelistę, towarzyszącym Jezusowi w najważniejszych chwilach życia. Czyżby wiedział o tym już Pietro Vannucci (Perugino) pod koniec XV w., przedstawiając Jana i Marię w identycznych pozach stojących pod krzyżem na Golgocie? [rys. 3]

   Wizerunek Marii Magdaleny - nauczycielki i przewodniczki, gorliwej krzewicielki chrześcijaństwa, wędrującej od Italii po Azję Mniejszą i głoszącej Chrystusa zmartwychwstałego jest ugruntowany w Kościołach prawosławnych. Wedle tradycji greckiej, Maria Magdalena dołączyła w Efezie do Marii, matki Jezusa i Jana Apostoła (zachodnie średniowiecze uczyniło Marię także porzuconą narzeczoną Jana) i wraz z tym ostatnim kontynuowała swoją misję. Zmarła w Efezie, jej relikwie w 886 r. (lub w 899 r.) przeniesione zostały przez cesarza bizantyjskiego Leona VI Mądrego (Filozofa) do Konstantynopola, a następnie, być może przez krzyżowców w XII w.,  przewiezione do Francji.

   Obecność Marii Magdaleny przy kluczowych wydarzeniach z życia Jezusa powodowała liczne spekulacje na temat roli, jaką odgrywała w życiu samego nauczyciela z Nazaretu. Za sprawą wspomnianych gnostyckich apokryfów odżyły dawne legendy i pseudonaukowe spekulacje, które przedstawiają Marię Magdalenę jako towarzyszkę lub nawet małżonkę Chrystusa, matkę jego dzieci. W Ewangelii Filipa dość często mówi się o pocałunkach w usta, jakimi Jezus obdarzał Marię Magdalenę. Dało to podstawę do wysnucia przypuszczenia, że opisane przez ewangelistę Jana wesele w Kanie Galilejskiej to w istocie pierwszy etap zaślubin (zaręczyny) Marii Magdaleny i Jezusa. Druga uroczystość odbyła się tuż przed ukrzyżowaniem (w ewangelii Jana opisana jako namaszczenie w Betanii i ostatnia wieczerza), kiedy to było wiadomo, że Maria jest w trzecim miesiącu ciąży. Jak na panujące ówcześnie normy, panna młoda była już dość wiekowa, miała bowiem ok. trzydziestu lat. Zwyczaj takiego dwuetapowego zawierania małżeństwa opisuje np. Józef Flawiusz w Wojnie żydowskiej (II, 160-161). Drugi etap zaślubin następował zwykle po trzech latach albo wtedy, gdy stwierdzono u kobiety przynajmniej trzymiesięczną ciążę. Chroniło to przed "definitywnym" poślubieniem kobiety bezpłodnej.

   Jezus więc w sposób wiążący poślubiłby Marię Magdalenę – jak precyzyjnie (sic!) wyliczyła dr Barbara Thiering dokonując karkołomnej "peszeryzacji" (pewnego rodzaju alegoryzacji) Nowego Testamentu i pism qumrańskich – 18 marca 33 r., na kilka dni przed ukrzyżowaniem, kiedy Maria kończyła pierwszy trymestr ciąży. Dziecko – córka Tamar, która w 53 r. wyszła w Koryncie za mąż za apostoła Pawła – przyszło na świat w sierpniu 33 r. Trzeba dodać, że istotnym elementem tego rodzaju dociekań na temat życia rodzinnego Marii i Jezusa (nie tylko u dr Thiering, oczywiście, także dużo wcześniejszych) jest podkreślanie faktu, że Jezus nie umarł na krzyżu, lecz jedynie zapadł w letarg lub zemdlał. Opuszczenie grobu miało być dopiero później zinterpretowane jako zmartwychwstanie.
   W grudniu 36 r.,  jak podaje wspomniana australijska badaczka, Maria znów była w trzecim miesiącu ciąży, a drugie dziecko – tym razem syn Jezus Justus – urodziło się w 14 czerwca 37 r. Małżeństwo Jezusa z Marią Magdaleną nie trwało jednak długo; rozwiedli się ok. 44 r.; Maria Magdalena pozostała związana ze stronnictwem zelotów, Jezus zaś ożenił się powtórnie z Lidią, przez jakiś czas działał jeszcze w Palestynie i Azji Mniejszej, a w latach sześćdziesiątych wyemigrował do Rzymu, gdzie prawdopodobnie zmarł.
   Nieco inaczej dzieje małżeństwa Jezusa i Marii Magdaleny przedstawiają legendy z kręgu francuskich opowieści o św. Krwi (czyli św. Graalu - Sang Real), która płynęła w żyłach Merowingów. W okresie prześladowań chrześcijan w latach 40., Jezus, jego małżonka i dzieci udali się do Francji. Na początku V wieku ich potomkowie skoligacili się z Frankami salickimi, którzy dali początek dynastii Merowingów. Podczas gdy Merowingowie kontynuowali "męską" linię dziedzictwa Jezusa, druga, "żeńska" linia - królowe Avallonu w Burgundii - przedłużała dziedzictwo Marii Magdaleny. Trzeba dodać, że właśnie na terenie Burgundii znajdują się najważniejsze miejsca związane z legendą Marii Magdaleny – jej domniemany grób w Vézelay, rzekomy grób jej brata Łazarza w Autun...

   Jak więc stało się możliwe, żeby kobietę, mającą niewątpliwy autorytet i pozycję wśród pierwszych wyznawców Chrystusa, apostołkę i misjonarkę, utożsamić z ewangeliczną jawnogrzesznicą?
Być może przyczyniło się do tego zgodne z Talmudem tłumaczenie przydomku Magdalena jako "kręcone, ufryzowane włosy niewieście", które były uważane za atrybut prostytutek. Niekiedy też utożsamia się te "siedem nieczystych duchów", od których Jezus uwolnił Marię Magdalenę, z rozwiązłością i niepohamowanym popędem seksualnym, ale wydaje się to nadużyciem. Postać Marii "z ufryzowanymi jak prostytutka włosami" stopiła się w jedno z jawnogrzesznicą, która namaściła stopy Jezusa podczas jego pobytu w domu Szymona i wytarła je włosami oraz z kobietą z ewangelii Jana, przyłapaną na cudzołóstwie. Po raz pierwszy (nieoficjalne jeszcze) utożsamienie Marii Magdaleny i jawnogrzesznicy z ewangelii Łukasza pojawiło się w IV wieku u pisarzy łacińskich – Ambrożego z Mediolanu i Jana Kasjana, choć nie znają go np. Ireneusz z Lyonu, Orygenes czy Jan Chryzostom. Być może pod wpływem Ambrożego pozostawał Augustyn, który w historii Marii Magdaleny – jawnogrzesznicy, która otrzymała przebaczenie i zasłużyła na miłość Jezusa, widział nadzieję dla siebie. Późniejszy biskup Hippony bowiem w czasach swej młodości "nurzał się w rozpuście"...
   Ponieważ w ewangelii Jana także Maria z Betanii namaszcza stopy Jezusa, dość wcześnie do ukształtowanych na Zachodzie wizerunków Marii Magdaleny nauczającej i Marii Magdaleny jawnogrzesznicy dodano jeszcze portret Marii z Betanii, siostry Marty i Łazarza, tej, która wybrała "lepszą część" i siedziała u stóp Jezusa słuchając jego nauk. Wyraźna kompilacja tych trzech postaci: ewangelicznej Marii Magdaleny, anonimowej jawnogrzesznicy/cudzołożnicy i Marii z Betanii występuje w homiliach papieża Grzegorza I z ok. 600 r. Na tym jednak zachodnie kompilacje się nie kończą.

   Od XI w., podczas wprowadzania reformy gregoriańskiej (a zwłaszcza jej wersji kluniackiej) i przewartościowywania pobożności zachodniej, kiedy starano się powrócić do pierwotnej reguły benedyktyńskiej i surowości obyczajów, podnieść poziom moralny (i umysłowy) nie tylko zakonników, ale także świeckich, wykorzystywano motyw nawrócenia i ekspiacji Marii Magdaleny – jawnogrzesznicy. Jej przykład przywoływany w kazaniach (np. Sermo in venerationem Sanctae Mariae Magdalenae Odona z Cluny) służył więc upowszechnianiu duchowego odrodzenia. Odżyła legenda o Marii Magdalenie przybyłej do Francji, sławę bowiem zyskiwało położone niedaleko Cluny - Vézelay, gdzie miały znajdować się relikwie świętej przeniesione albo z Prowansji albo z Konstantynopola. Dowodów na ich autentyczność było wprawdzie niewiele, ale do Vézelay zaczęły przybywać pielgrzymki, notowano cudowne wydarzenia. Tak było aż do  1279 r., kiedy dokonano w Prowansji sensacyjnego odkrycia: w miejscowości Saint-Maximin-la-Sainte-Beaume znaleziono sarkofag opatrzony informacją, że spoczywają w nim szczątki Marii Magdaleny. Od tej chwili kierunek pielgrzymek zmienił się; Vézelay nieco opustoszało, Saint-Maximin-la-Sainte Beaume odwiedzały rzesze pątników, a kult świętej dodatkowo rozprzestrzenił się po całej zachodniej Europie. Ważnymi jego ośrodkami stały się m.in. hiszpańska Kastylia i niemiecka Lubeka.

Maria Egipcjanka, ikona współczesna    Jak wspomniano, jednym z najistotniejszych elementów zachodniego kultu Marii Magdaleny było wskazanie na jej pokutę. Żeby opis tej ekspiacji uczynić bardziej dramatycznym, zaadaptowano wschodnią legendę o Marii Egipcjance, żyjącej prawdopodobnie w V/VI w. Maria Egipcjanka po opuszczeniu rodzinnego domu w Aleksandrii w wieku 12 lat, zaczęła trudnić się nierządem. Mając lat 17 udała się do Jerozolimy, aby ofiarować swoje usługi pielgrzymom przybywającym do miasta z okazji święta Podwyższenia Krzyża. Tam dokonało się jej nawrócenie. Aby odpokutować za swoje grzechy, odeszła na Pustynię Judzką, gdzie spędziła ponad czterdzieści lat modląc się i poszcząc. Dzięki pokucie uzyskała od Boga przebaczenie i dodatkowo liczne dary – m.in. dar prorokowania, dar chodzenia po wodzie, dar unoszenia się w powietrzu. W 521 lub 522 r. zjawił się u niej świątobliwy starzec - kapłan Zozym (Zosima), z którego rąk przyjęła ostatnią komunię. Przewidziała też, że w rok później zakończy życie.
   Podobieństwo losów jest zaskakujące. O ile jednak w prawosławiu Maria Egipcjanka nie ma nic wspólnego z Marią Magdaleną (widać to zwłaszcza na ikonach, na których Maria Egipska przedstawiana jest jako stara wychudzona kobieta, z KRÓTKIMI włosami, z trzema bochenkami chleba, jedynym pożywieniem, jakie zabrała ze sobą na pustynię) [rys. 4], na Zachodzie elementy opowiadania o pokucie i ascezie Marii wkomponowano w legendę o ekspiacji Magdaleny i dodano do niej pikantne szczegóły – a to o pokusach czyhających na eremitkę, a to o jej rozpadającym się odzieniu, które zostało zastąpione płaszczem włosów...

Filippino Lippi, Św. Jan Chrzciciel i św. Maria Magdalena, ok. 1500, Galleria dellAccademia, Florencja   Ten ostatni motyw bardzo często wykorzystywany był w ikonografii. W Średniowieczu w ogóle uważano, że długie włosy nie powinny służyć kokieterii, lecz okrywaniu nagiego ciała (legenda o św. Agnieszce głosi, że gdy kaci zapędzili ją nagą do domu publicznego, ona okryła się włosami jak płaszczem; podobnie Lady Godiva zmuszona przejechać nago na koniu przez Coventry). W Renesansie najbardziej popularnym wizerunkiem Marii Magdaleny stało się właśnie przedstawianie jej jako nagiej, okrytej jedynie własnymi włosami pokutnicy na różnych etapach życia. Zapewne w chwili rozpoczęcia pokuty przedstawia ją np. Tycjan (w Palazzo Pitti we Florencji) [rys. 1], na dalszym etapie Donatello, który wyrzeźbił ją jako nagą, wychudzoną staruszkę z włosami pozlepianymi w strąki, czy Filippino Lippi [rys. 5]. Na marginesie można też wspomnieć ciekawą rzeźbę z XV/XVI w. autorstwa Tilmana Riemenschneidera przedstawiającą pokutującą nagą Marię Magdalenę, której ciało okrywa oczywiście płaszcz włosów, a dodatkowo jej tors i nogi porośnięte są krótkimi włosami przypominającymi zwierzęcą sierść. 

   Ciekawe, że w chrześcijaństwie zachodnim najbardziej utrwalił się ten ostatni wizerunek Marii Magdaleny – magna peccatrix, nawróconej ladacznicy, żałującej i pokutującej za swoje czyny, choć trzeba dodać, że po Soborze Watykańskim II Kościół rzymskokatolicki "oczyścił" Marię Magdalenę od zarzutu uprawiania nierządu i w dniu 22 lipca czci się pamięć kobiety, która pierwsza ujrzała zmartwychwstałego Jezusa. Wydaje się to krokiem ku przypomnieniu o wiele mniej popularnego, ale starszego i biblijnie uargumentowanego wyobrażenia świętej jako krzewicielki chrześcijaństwa. Wciąż marginalne, choć chętnie wykorzystywane przez ugrupowania feministyczne stojące w opozycji do patriarchalnego wizerunku Kościoła, jest przedstawianie Marii Magdaleny jako przywódczyni pierwotnej wspólnoty. Największe emocje jednak wzbudza jej związek z Jezusem: czy są to relacje mistrz – wierna do końca, oddana uczennica, czy też sugerowane przez apokryfy więzi uczuciowe, miłosne. Próby rozstrzygnięcia, jaki charakter miał ten układ, często, niestety, prowadzą na manowce i z naukową uczciwością nie mają nic wspólnego.


Zobacz też:
Przesymbolizowany symbol, czyli kod Leonarda
Jeszcze o Ewangelii Judasza

Komentarze (35)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl