Potwór


ilustracja: spinelli/pinezka.pl    Przeglądam kupkę dostarczonych mi z Polski "papierowych" Wysokich Obcasów. W jednym z numerów, obok zdjęcia punkrockowej Patti Smith, mizdrzy się w reklamie kremu odmładząjacego szesnastolatka udająca trzydziestolatkę wyglądającą na dwudziestolatkę. Kazimiera Szczuka występuje w duecie z anorektyczną panną, reklamującą Opla "cośtam". Kindze Dunin trafiła się panna z pudełkiem czekoladek, proponująca paniom (wiec chyba i Kindze Dunin), by oddały się kuszeniu.

   Wyobraź sobie, że spotykasz się na kawie z koleżankami. Rzucasz im po kolei na przywitanie: Agnieszka! Kochanie, wyglądasz jak potwór! Ty, Tereniu,  to jeszcze odrobinę przytyjesz i powinnaś się zabić. No, bo Ty, Halinko, z tą dupą jak szafa, to idź i od razu się zastrzel. Patrzeć na ciebie nie mogę. Beatko, to ty?! Cóż to za syf masz na głowie?! Bleee, rzygać mi się chce, jak na ciebie patrzę.

     "Brzydko" pomyślisz? To przypomnij sobie ostatnie spotkanie z przyjaciółką z liceum. Dorota! – wykrzyknęłaś – jak się masz? Fajnie wygladasz!
– Co ty?! –  Dorota na to – gruba jestem jak świnia! Jeszcze dwa kilo i skoczę z mostu!
   Na nic twoje zapewnienia, że wręcz przeciwnie; wiek dojrzały jej służy. Dorotka zaparła się, że te dodatkowe 6-7 kilo po dzieciach to-po-pros-tu-KOSZ-MAR!
   Myślisz po cichu, że znasz parę osób, które własne życiowe piekiełko z radością zamieniłyby na Doroty kilka kilogramów nadwagi.
– No dobra, Dorota, to ile ważysz?
– Zgłupiałaś?! W życiu ci nie powiem!

   Bo można siebie samą zmieszać z błotem, sprowadzić do poziomu koryta, ale liczby magicznej wypowiedzieć nie wolno.

     Liczby są dobre, ale w reklamach. Liczby, procenty, skróty fachowe, wzory chemiczne. Kaśka, która ledwie trójczynę z chemii wyciągała, teraz przelatuje całą tablicę Mendelejewa, omawiając niezbędnik każdej elegantki. Ja tam radośnie pozostaję w swojej ignorancji przy wspomnieniach papierka lakmusowego. Bo – hmm… Pomimo stosowania specyfiku o 76% skuteczności w zwalczaniu zmarszczek mimicznych, wygładzenia zmarszczek na czole w 28% i 39% nawilżenia (czego?) Renata wcale nie promienieje szczęściem tak, jak obiecywał jej krem z fitokompleksem. Fitokompleksem!
   Gośce trzęsą się ręce, mimo zażywania cudownego specyfiku, który miał zredukować jej stres o 58% i rozjaśnić ją od środka, a także zapewniał, że "zdziwi się, jak wiele może osiągnąć". Wydaje mi się, że Gośka dawno przestała sie dziwić czemukolwiek.
   Iza nadal (po trzech latach) nie może patrzeć na swoje "obrzydliwe uda", mimo wcierania mazi, która miała ją zrewitalizować i w przeciągu trzech tygodni uczynić jej ciało sprężystym jak u nastolatki.

ilustracja: spinelli/pinezka.pl

   Wygląda na to, że egzystujemy w stanie permanentnego okłamania, i najwyraźniej ten stan akceptujemy, skoro głupiutko uśmiechnięte buzie z reklam są w stanie wmówić nam – kobietom dojrzałym i niezależnym, że jeśli krem/dieta/kuracja-cud nie działają, to znaczy, że to z nami jest coś nie tak. Kto chce, wciska nam kit, a my mu jeszcze do tego interesu dokładamy. Jeśli specyfik, który obiecywał zanik celilutu w 80% nie zadziałał, to czemu inteligentna, wykształcona kobieta kupuje za duże pieniądze krem przeciwzmarszczkowy tej samej firmy?

   Cieszę się złośliwie, że moja znajoma, której toaletka ugina się od cudownej mocy chemikaliów, nie wygląda ani trzy dni młodziej niż pewna – mniej  podatna na wcisk kitu – Trzydziestka Dziewiątka.

   Jezus Maria! Trzydziestka dziewiątka?! Jak mi to przeszło przez klawiaturę? Kobieta współczesna nie powinna mieć wiecej niż 32 lata. Nawet znam kilka, które już od paru lat dzielnie tej liczby się trzymają. Jeśli tylko odważysz się postarzeć  o rok, to zaraz ci wytkną, że właściwie to tylko twoja wina i zapytają – Gdzie  ty byłaś, kiedy inne odmłodniały o dziesięć lat?  I proszę, nie tłumacz się, że w biblliotece, czy księgarni, bo to naprawdę nie ma nic do rzeczy.

   To swoiste rozdwojenie jaźni nie ominęło też pism dla Kobiet Myślących. Na jednej stronie prezentuje się nam kobiety wyzwolone, a na drugiej, tuż obok, wymiziane lale o sztucznych uśmiechach, namalowanych na plastikowych buziach.

   Przeglądam kupkę dostarczonych mi z Polski "papierowych" Wysokich Obcasów. W jednym z numerów, obok zdjęcia punkrockowej Patti Smith, mizdrzy się w reklamie kremu odmładzającego szesnastolatka udająca trzydziestolatkę wyglądającą na dwudziestolatkę. Kazimiera Szczuka występuje w duecie z anorektyczną panną, reklamującą Opla "cośtam". Kindze Dunin trafiła sie panna z pudełkiem czekoladek proponująca paniom (więc chyba i Kindze Dunin), by oddały się kuszeniu.

   Gdzie nie spojrzeć – w organie kobiet dojrzałych i myślących – reklamy specyfików odchudzających i odmładzających, które oczywiście łżą w żywe oczy, bo skoro po jednym mam promienieć szczęściem, po drugim zrzucić 14 kilo w pasie, po trzecim pozbyć się zmarszczek, to po co na ostatnich stronach dziesiątki ofert chirurgów plastycznych? 

   Jak na ironię czytam w czerwcowym numerze artykuł Magdaleny Środy "Głowa niepotrzebna". Chodzi oczywiście o reklamy powielające seksualny stereotyp kobiety.
Można winić mężczyzn, że ślinią się na widok reklamy "dla swojaków", ale też zdaje się, że głowa przydałaby się paniom, które akceptują nagie piersi i pośladki bez głów w reklamach kosmetyków, lekarstw, czekolady. 

   Tymże paniom dedykuję reklamę z tylnej okladki tegoż numeru WO.

   Specjalnie dla pań – którym głowa niepotrzebna – Goła Dupa w reklamie wyszczuplającego kremu firmy Vichy!


Ilustracja: spinelli/pinezka.pl

 

 


Komentarze (0)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl