Grube baby, a estetyka gwałtu

Jagged Edge
ilustr. ydorius/pinezka.pl



    Chyba każdy zna to uczucie: siedzisz w pociągu na stacji, z jednej strony budynki dworcowe, z drugiej - inny pociąg. W pewnym momencie pociąg rusza. A właściwie nie jesteś pewna, czy to twój pociąg odjeżdża, czy ten obok, czy to może stacja się przemieszcza.

     Takie uczucie nieważkości towarzyszy mi zawsze przy dyskusjach na tematy, z których w dzisiejszym świecie - wydawałoby się - konkluzje powinny być zgodne dla wszystkich dyskutantów. Bez względu na opcję polityczną, przynależność klasową czy genderową i wyznanie. 
Po prostu przez przyzwoitość.

    Takim tematem, przy którym tracę grunt pod nogami jest gwałt - a dokładnie dyskusja nad jego ofiarami. Naiwnie wierzę, że przestępstwo jest przestępstwem. Ofiara to ofiara. Ofiara ma prawo dochodzić sprawiedliwości i zadośćuczynienia za krzywdy, bo zostało podeptane jej podstawowe prawo nietykalności. Na czym opieram swe przekonanie? Na ludzkiej więzi. Na miłości bliźniego. Na poczuciu solidarności z drugim człowiekiem. Na zrozumieniu bólu skrzywdzonego człowieka.
    Jestem/bywam/byłam pewna, że to przekonanie dzielą wszyscy przyzwoici ludzie. Ludzie, określający się mianem wykształconych, światłych, wierzących, bywałych w świecie.
    Okazuje się, że jestem/bywam/byłam w błędzie. Przywilej współczucia ma bardzo wąska grupa ofiar gwałtu. W pierwszym rzędzie odpadają oczywiście mężczyźni - o tym w ogóle się nie mówi.
    W drugim grube baby.

    Grube baby na współczucie nie zasługują bo:... grube, nieatrakcyjne, śmieszne. W ich wykonaniu protesty przeciw przemocy seksualnej, to po prostu uciecha dla patrzących.
    Z przerażeniem obserwowałam rozwój dyskusji o śmieszności happeningu w Kanadzie (dyskusja jak najbardziej swojska-polska), którego hasłem było "Stop rape!". Nie, nie była to dyskusja w gronie tzw. chłopaków z ferajny. Pan, dzielący się spostrzeżeniami socjologicznymi ze świata, to nie zwykły Stanley, który mieszka kątem u szwagra, robi na czarno na budowie, a w weekendy dorabia na "karłoszu".
    Wszyscy panowie - starzy wyjadacze (anty)feminizmu, uzbrojeni w statystyki, znajomość teorii feministycznej i truizmy socjobiologii, używali sobie na pociesznych, grubych babach, które to w parku publicznym, z niebieskimi balonikami z napisem "Stop rape", wyrażały swój bunt, swą solidarność z innymi ofiarami i domagały się wysłuchania przez innych.

 

ilustr. ydorius/pinezka.pl

 

    Być może niebieski balonik nie jest najskuteczniejszą bronią przeciwko gwałcicielowi. Najwyraźniej jednak jest także zbyt słaby przeciwko ignorancji światłych, którzy upatrują analogii tego happeningu w "sytych, maszerujących w marszu głodowym" (sic!).
    Tak, jakby były dwa gatunki kobiet: kobiety i grube kobiety. I jednego z tych gatunków gwałt nie dotyczy.

    Argument o empatii - nie trafia. Cóż empatia naprzeciw statystyk, które czarno na białym głoszą, że ofiarami gwałtów padają częściej kobiety młode i atrakcyjne seksualnie. Panowie wytaczają słowa naukowe, że feministyczna teoria o męskiej dominacji, a nie o popędzie seksualnym, jako przyczynie gwałtu, wyrządziła kobietom więcej krzywdy niż pożytku.
    Powiedzcie to kobietom, które próbują jako tako odbudować swoje życie z gruzów.

    Znów zostałam uświadomiona, że image is everything - nieatrakcyjnej kobiecie nie wolno domagać się niczego. Skoro sama nie spełnia wymogów społeczeństwa - społeczeństwo nie jest jej winne nic. Przeciwko przemocy seksualnej wolno protestować drobnym, atrakcyjnym blondynkom w eleganckich garsonkach, które dobrze prezentują się na mównicy podczas zlotów wielkich tego świata. Ale tu też należy uważać, bo jeśli blondyneczka zbyt blond, a spódniczka przykrótka to... wiadomo, sama sobie winna - bo prowokowała.

    Kiedy zauważam powszechność takich opinii wśród rodaków, zaczynam chwilami zastanawiać się, czy to mój pociąg nie sunie po jakiejś wypaczonej trajektorii.
    Oponenci nie przyjmują moich prawd oczywistych - nie ma sprawy - prawdy oczywiste należy kwestionować, w końcu na podobnej zasadzie dyskryminację Murzynów usprawiedliwialiśmy kiedyś "naukowo" stwierdzonymi, mniejszymi mózgami u czarnych. Ale kwestionowanie nie wyklucza myślenia. Nie wypada, by myślący człowiek  zabijał okrągłą dziurę kwadratowym kołkiem. Bo poza statystykami, teoriami i książkowymi mądrościami istnieje ten właśnie ludzki czynnik - przyzwoitość. Na świecie już się pewnych zachowań nie akceptuje, czas załapać się na Express International.
    Inaczej okaże się, że z kanapką i jajkiem na twardo siedzisz w pociągu na bocznicy, a stacja ci już dawno odjechała.



Ilustracje: ydorius/pinezka.pl


Komentarze (1)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl