Drukuj
Lipiec 2007 autor: zgoorek

Z Lyme do Górek

Szlachetne zdrowie

   Borelioza jest chorobą wielosystemową, która wydaje się atakować wszystkie rodzaje tkanek i wszystkie organy ludzkiego ciała. Jest to choroba, która u jednych ma przebieg łagodny, a u innych bywa wyniszczająca. Może człowieka okaleczyć, unieruchomić lub zamglić mu umysł. Atakuje mężczyzn, kobiety i dzieci, nawet ulubionego psiaka, okazuje się wyniszczająca dla koni i bydła. Można mieć ujemne wyniki testów i być chorym, lub dodatnie i nie mieć żadnych objawów. Jedni mają objawy już w kilka dni po ukąszeniu, podczas gdy u innych mijają lata, zanim choroba ta zostanie zdiagnozowana.

 

Thomas Grier

 


   Nazwa "Lyme" brzmi egzotycznie. Mało kto wie, gdzie leży Lyme. Chyba w Ameryce? Chyba tak... Że też nie mogłam wymyśleć nic prostszego, jakąś osteoporozę jak moja siostra, czy menopauzę... Zawszę muszę być oryginalna? Ech.
 
    Mniej więcej 20 lat temu gdzieś w stanie Connecticut, w owej złej sławy mieścinie, opisano pewną chorobę, która przecież wcześniej też istniała, lecz nie była przez medyków zdefiniowana jako  c h o r o b a   z   L y m e. Zresztą nie jedyna to nazwa: w polskiej medycynie mówi się raczej o  b o r e l i o z i e lub  k r ę t k o w i c y   k l e s z c z o w e j.
    W Polsce zaczęto rozpoznawać boreliozę dopiero od końca lat 80 XX w. W latach 1991-94 opisano ogniska jej występowania w naszym kraju. Choroba wcześniej nie była zdefiniowana, ale przecież istniała. Lekarze leczyli więc objawy. W przypadku boreliozy bywa to jednak rozwiązanie wielce zdradliwe. Dlaczego? Wyjaśnię jak potrafię, po kolei.

   W czasopiśmie Przewodnik Lekarza czytam: Borelioza jest chorobą układową, przenoszoną przez kleszcze, objawiającą się zespołem zmian dermatologicznych, mięśniowo-szkieletowych, neurologicznych i kardiologicznych.
   To tylko definicja, dalej już będę się starać pisać językiem bardziej potocznym.

Krętactwo krętków czyli pochodzenie

   Przyczyną boreliozy jest ukąszenie kleszcza, a dokładniej nie samo ukąszenie, lecz towarzyszące mu zakażenie krętkiem o łacińskiej nazwie Borrelia burgdorferi, przenoszonym przez kleszcze. Kleszcze, takie małe ohydki, są blisko spokrewnione z pająkami – to pajęczaki. W Górkach (i w całej Europie) najważniejsze są dwa gatunki kleszczy: Ixodes ricinus i Ixodes persulcatus. Nie mają na razie innej nazwy niż łacińska. Różnica między nimi jest minimalna i nie bardzo mnie interesuje. Jeden czort.

   Krętki, Spirochaetaceae, to dosyć wredna rodzina bakterii. Ciało mają cienkie, giętkie, skręcone spiralnie, niekiedy podzielone na komory. Potrafią wykonywać ruchy skrętami ciała; spotyka się krętki w formach wodnych lub pasożytnicze.

   Łatwo się domyślić, że krętki Borreliato formy pasożytnicze. Są jednymi z największych krętków (długość ciała wynosi od 0,25 do 50 µ, co odpowiada grubości zdrowego włosa ludzkiego). Borrelia burgdorferi jest też wyjątkowo ruchliwa: dzięki własnemu napędowi wyjątkowo dobrze porusza się zarówno we krwi, jak i w tkankach żywiciela.
   Krętki Borrelia pasożytują na zwierzętach i ludziach: gryzoniach polnych, sarnach, jeleniach, bydle domowym, owcach, koniach, kotach i psach (wymienia się tu około 300 gatunków zwierząt), a ich przenosicielami są głównie kleszcze, choć według niektórych badaczy krętek może być przenoszony również przez owady – takie jak komary, muchy końskie itp.
    Mówimy tu jednak cały czas o stworzeniach dosłownie mikroskopijnych. W roku 1981 dociekliwy lekarz William Burgdorfer pierwszy opisał krętki wyodrębnione z jelita kleszcza jelenia, dopisując swe nazwisko do ich łacińskiej nazwy. Nauka nie ma jeszcze pojęcia, w jaki sposób Borrelia się dzieli, a więc ku czemu zmierza (jak się zamierza rozpanoszyć) ta forma życia. Jest to dopiero czubek góry lodowej. Niewiedza medycyny jest tu zatrważająca.

   Inny amerykański lekarz pisze: opinia, że ukąszenie kleszcza przenosi tylko jedną chorobę, może być wynikiem wyłącznie ograniczonych horyzontów myślowych.

   Kleszcze przenoszą również krętki Ehrlichii oraz pierwotniaki o nazwie Babesja – te ostatnie dobrze są znane weterynarzom leczącym psy i koty na babesziozę. Według dotychczasowych badań klinicznych obraz Borelii, Ehrlichii, czy Babesji rzadko występuje w czystej postaci – choroba z Lyme w aktualnej postaci najprawdopodobniej jest wynikiem mieszaniny różnych infekcji. Piroplasmoza (babeszioza) i ehrlichioza często stanowią tzw. koinfekcję. A jeszcze są warianty samej boreliozy: neuroborelioza (głównie w Europie), kardioborelioza...
    Tyle o pochodzeniu tej choroby, czyli o jej etiologii i odmianach.


Na zdjęciach: larwa kleszcza oraz dorosła samica opita krwią psa (fot. autora)

Diagnoza

   Skoro nie bardzo znany i niepojęty jest sam początek boreliozy, to może da się precyzyjnie opisać ją po objawach? Niestety. Wcale nie. Najłatwiej, jeśli u pacjenta wystąpił tzw. rumień wędrujący. Jest to właściwie jedyny niezaprzeczalny symptom zakażenia boreliozą. Rumień bywa okrągłym piętnem, często jaśniejszym w środku. Średnica zmian skórnych przekraczająca 5 cm jest podstawowym elementem różnicującym i rumień byłby znakomitym wskaźnikiem, gdyby nie fakt, że u ⅓ chorych w ogóle n i e  w y s t ę p u j e,  a u wielu wygląda "zwyczajnie" – bez jasnego środka i jest sporo mniejszy.
    Kiedy przeglądam literaturę tematu, od razu wiem, dlaczego wolę rozmawiać z matematykami, fizykami – są  p r e c y z y j n i. Natomiast lekarze piszący o objawach boreliozy po prostu kręcą. Posłuchajcie, jakie oni mają kryteria diagnostyczne:
* Ukąszenie kleszcza na obszarze endemicznym (czyli jak cię kleszcz ukąsi tam, gdzie wiadomo, że kleszcze są zarażone).
* Wydarzenia z przeszłości i rozwój objawów zbieżnych z Lyme (czyli jeśli kiedyś byłeś chory na boreliozę, to pewnie nadal jesteś).
    Sami widzicie, że trudno tu mówić o precyzji kryteriów. Czym więc są owe objawy zbieżne z Lyme? Skąd wiedzieć, że człowiek się zaraził?

   Istotny jest podział na wczesną i późną boreliozę. Z tą pierwszą lekarze częściowo sobie radzą. Dlaczego częściowo? Po pierwsze dlatego, że nie bardzo potrafią jeszcze odróżnić objawy, a po drugie – zalecenia leczenia wczesnej boreliozy nie są jeszcze ustalone. Jedni lekarze we wczesnej boreliozie przepisują porcję łagodnych antybiotyków przez 3 tygodnie, potem umywają ręce (organizm niech sobie dalej radzi sam). Inni zalecają bardzo intensywne leczenie podwójnymi, a nawet potrójnymi dawkami antybiotyków przez sporo dłuższy okres.
    Ani jedni, ani drudzy nie mają żadnej pewności, że postępują prawidłowo. Jedni i drudzy liczą przypadki wyleczone swoją metodą, by uzasadnić jej wybór. Jedni i drudzy rzadko przyznają, że nie mają pewności, co robić dalej.
    Pacjent wie jeszcze mniej.

   Późna borelioza najprawdopodobniej uważana jest za chorobę nieuleczalną, której nie opłaca się leczyć, więc się ukrywa jej istnienie, kierując pacjentów do dowolnych specjalistów. Najczęściej diagnozuje się nerwicę i hipochondrię... Tak najłatwiej pozbyć się natręta. Poniżej podaję kontrolną listę kryteriów diagnostycznych. Nie bardzo rozumiem, jak lekarze ją wykorzystują, jednak sami ją zestawili:
* zaatakowany został pojedynczy układ np. artretyzm,
* dwa lub więcej układów np. artretyzm i paraliż twarzy,
* rumień wędrujący potwierdzony przez internistę,
* przewlekłe zanikowe zapalenie skóry kończyn (konieczna biopsja),
* seropozytywność,
* serokonwersja na sparowanych surowicach,
* mikroskopia tkankowa,
* mikroskopia tkankowa z zastosowaniem immunofluorescencji,
* dodatnia hodowla bakterii,
* stwierdzenie przeciwciał B. Burgdorferi
* stwierdzenie DNA/RNA B. Burgdorferi

Objawy

   Temat objawów wydaje się bardziej oczywisty... Od kilku miesięcy wciąż przekonuję się, że – w odróżnieniu od wielu dobrze znanych i powszechnych chorób – borelioza jest powszechna, ale znana mało komu. Wielu mych znajomych o niemałej wiedzy w innych dziedzinach, nic lub niewiele wie o zagrożeniu boreliozą. Dlatego właśnie sporą część tego artykułu poświęcę na opisanie objawów.
   Otóż długa ich litania rozpoczyna się od ważnego zastrzeżenia, że należy wykluczyć inną przyczynę danego objawu. Tak więc rzetelny lekarz powinien po pierwsze ustalić tzw. profil ryzyka. Pyta cię zatem o:
* przebywanie na obszarze zamieszkanym przez kleszcze,
* częste przebywanie na powietrzu,
* spacery,
* wyjazdy na ryby,
* wyjazdy na kemping, pod namiot,
* prace ogrodnicze,
* udział w polowaniu,
* zauważone kleszcze na zwierzętach domowych,
* czy pamiętasz ukąszenie kleszcza? (jak dawno?)
* czy pamiętasz wystąpienie rumienia? inne znamiona?

  Po drugie – rzetelny lekarz winien przepytać cię dokładniej, czy miałeś któreś z następujących objawów:
* gorączka, poty, dreszcze, fale gorąca z nieznanych powodów,
* zmiana masy ciała (przybranie lub utrata wagi) z nieznanych powodów,
* zmęczenie, ociężałość, słaba wytrzymałość,
* wypadanie włosów z nieznanych powodów,
* nabrzmiałe gruczoły: które obszary,
* bóle gardła,
* bóle jąder/bóle bioder,
* nieregularna menstruacja z nieznanych powodów,
* nieoczekiwane wytwarzanie mleka, bóle piersi,
* podrażniony pęcherz lub zakłócenie jego działania,
* utrata sprawności seksualnej lub utrata libido,
* bóle żołądka,
* zmiana czynności jelit (zatwardzenie lub rozwolnienie),
* bóle w piersiach lub obolałe żebra,
* krótki oddech, kaszel,
* palpitacje, bloki serca, skoki pulsu,
* problemy ze szmerami w sercu, zastawkami,
* bóle, obrzmienia stawów (które stawy)
* sztywne stawy, szyja, kark,
* bóle i kurcze mięśni,
* tiki mięśni twarzy, innych mięśni,
* bóle głowy,
* trzeszczenie szyi, jej sztywność, ból
* kłucie, utrata czucia, palenie, przeszywające bóle,
* paraliż twarzy (paraliż Bella),
* wzrok: podwójne rozmyte widzenie, częste czarne plamy, nadmierna wrażliwość na światło,
* słuch: dzwonienie, bóle uszu, nadwrażliwość na dźwięki,
* nasilona choroba lokomocyjna, zawroty głowy, utrata równowagi,
* lekkomyślność, otumanienie,
* chaos, trudności z myśleniem,
* problemy z koncentracją, czytaniem
* zapominalstwo, słabsza pamięć,
* pogorszenie orientacji, gubienie się, chodzenie w niewłaściwe miejsca,
* problemy z wymową, bloki słów, kłopoty z pisaniem (więcej błędów),
* zmiany nastroju, drażliwość, depresja,
* za długie lub za krótkie "złe" spanie, sen przerywany, wczesne budzenie się,
* nadmierna reakcja na alkohol i pogorszenie się "kaca" po alkoholu.

   Podkreślam początkowe zastrzeżenie: najpierw trzeba wykluczyć inne przyczyny. Jeśli cię boli głowa, nie znaczy to od razu, że masz boreliozę. Ale jeśli ta głowa cię boli od niedawna, jeśli nie daje ci żyć, a nie wiesz od czego ten ból (wykluczyłeś już kaca, niewyspanie, młot pneumatyczny zza okna), a masz jeszcze inne objawy... Przechlapane.

Testy

   Jeżeli w ogóle do nich dojdzie: sami widzicie, że przy tak "rozmydlonej" diagnostyce trudno się nie pomylić. Ale skoro są testy... Nic z tego! Są, ale nie są rzetelne. Doktor nauk medycznych powiedział mi w warszawskim szpitalu zakaźnym:
– To nieprawda, że test ELISE jest nierzetelny. Teraz mamy nowe testy, są tak dokładne, że wykazują boreliozę nawet tam, gdzie jej nie ma.
   Chyba się trochę zagalopował...
   Jest kilka rodzajów testów, ale krętki Borrelii radzą sobie z nimi.

   Wspomniany test ELISE jest najczęściej stosowany jako najtańszy, jednak jego rzetelność wynosi 40-50%. Na internetowym forum boreliozy ktoś słusznie zauważył, że lepiej rzucić monetą... Ten test w Polsce jest o tyle istotny, że dodatnie wyniki (niezależnie od ich rzetelności) uzasadniają formalnie podjęcie leczenia. Takie są przepisy i już. No, i jego taniość też jest istotna. Jeżeli lekarz rodzinny zleci ci test, to w labie zapisują cię na test z ubezpieczenia za 3-4 miesiące, albo prywatnie na płatny (ok. 60 zł) – natychmiast.
   Drugi test, tzw. Western Blot, w kilku polskich szpitalach bywa podobno robiony w ramach ubezpieczenia, jednak tylko pacjentom hospitalizowanym. Na ogół trzeba płacić: od 160 do 300 zł. Jest rzetelny w około 70% świeżych zakażeń.
   Trzeci znany mi test to PCR - badanie wykrywające bezpośrednio obecność bakterii, a właściwie jej DNA we krwi lub moczu. Wydaje się, że jest to lepsze badanie niż Western Blot, jednak mniej znane lekarzom i mogą się odnosić nieufnie go wyników. Dlatego wykonuje się je, gdy trudno udowodnić boreliozę Western Blotem. Ta metoda ma dwa etapy, dlatego jest droższa. Podobno, jeśli wcześniej zrobić kilkudniową kurację amoxycyliną i metronidazolem, to u osoby chorej szansa pozytywnego wyniku wyniesie 70%. Oczywiście badanie można powtarzać i u osoby leczonej w końcu kiedyś wynik wyjdzie pozytywny. Wykonuje się go w PZH w Warszawie i w laboratorium w Poznaniu. Teoretycznie. Latem 2006 r. bowiem PZH miał tyle zleceń, że odmawiał płatnych testów bez skierowania lekarskiego oraz dodatniego wyniku testu ELISE. Wiem, że to bzdura, ale samo życie.
    To jeszcze nie jest największa bzdura. Otóż temu zakładowi jest absolutnie wszystko jedno, czy szuka krętków w próbce ludzkiej, czy w zwierzęcej. Co zaskakujące, weterynarze są o wiele lepiej zaznajomieni ze skutkami ukąszeń kleszczy. Wystarczy więc mieć zaprzyjaźnionego weterynarza, aby udać zwierzątko i zbadać się na obecność krętków Borrelii.

   Всë это было бы смешно, если бы не было так грустно.

Skala zjawiska

   Nie ma dokładnych danych, jednak statystyki w Niemczech wykazują corocznie około 100.000 zachorowań. W Polsce dane są zaniżane głównie z powodu błędów diagnostycznych i naliczania wyłącznie przypadków hospitalizowanych: do szpitali trafia ok. 5.000 pacjentów z boreliozą.
   Pozornie mało groźne ukąszenie drobnego stworka często bywa lekceważone. Lekarze przepisują maść na rumień, z objawami kierują do dermatologa, reumatologa, laryngologa...
   Wystarczy zajrzeć na internetowe forum boreliozy (obecnie 565 aktywnych uczestników!): większość opowieści chorych rozpoczyna się bardzo podobnie:

niko161: Od jakiegoś czasu zmęczenie, spadek aktywności, różne dolegliwości, które kładłam na karb ciąży, porodu, nowych obowiązków, stresu... Gonitwa po lekarzach różnych specjalizacji – interniści, laryngolog (2 sztuki), onkolog, hematolog, dentysta –  doskonałe wyniki badań moczu i morfologii i diagnoza - nerwica z objawami psychosomatycznymi... Dopiero bóle stawów skierowały podejrzenia ku boreliozie...
tosho
: Przez kleszcza zostałem ugryziony w VII’02. Siedział na mnie co najmniej 2 dni; rumienia ani gorączki nie miałem. W XI’02 przeszedłem tzw. przeziębienie czyli podwyższona temp., katar, kaszel, gardło – nic więcej; infekcja trwała typowo, ok. 1 tydzień – po niej pełen powrót do zdrowia. Infekcja ta niczym się nie różniła od tych, które łapałem przed ugryzieniem kleszcza (chorowałem 1-2 razy do roku, jak każdy, ogólnie byłem zdrowy). Niepokojące jednak stało się to, że zacząłem zbyt często łapać te "przeziębienia"(...) Dalej ok. XI-XII’03 zauważyłem u siebie brak energii, dosyć nasilony trądzik ropny, obłożony język i tak się czułem do III’04, kiedy to dostałem zapalenia gardła i temperatury ok. 38 stopni. TUTAJ PIERWSZY RAZ ojciec przepisał mi Duomox (dawka przeciętna dla infekcji ukł. oddechowego). Antybiotyk nie przyniósł żadnej ulgi, podleczył jedynie na krótko trądzik!!! Od tego też zdarzenia utrzymał się stan podgorączkowy (ok. 36,4-37,3), brak energii, niewielki szum w uszach, prztykanie w uszach, poczucie choroby, które to objawy mam do dziś!!! Zaczęły się wędrówki po lekarzach i szpitalach...
mefistofeles: koniec maja – bóle lędźwiowego odcinka kręgosłupa i biodra; po kilku dniach zaczęły się stany podgorączkowe i bóle mięśni i stawów, zlewne poty nieziemskie, zmęczenie, nie miałem siły chodzić – te stany trwają do dziś, szczególnie wieczorami, temperatura od 37 do 37,7 – kilka razy była znacznie powyżej 38, prawie 39; na początku czerwca obudziłem się z bolącym łokciem, był lekko zaczerwieniony, po kilkunastu godzinach i smarowaniu maścią przeszło, zgłosiłem się do reumatologa, który wykluczył choroby reumatyczne – dodam, że OB mam między 22-30, podczas gdy zawsze miałem maksymalnie 9-10; potem wszystko się uspokoiło oprócz stanów podgorączkowych, które nadal występowały; kilka tygodni temu zaczęły się problemy neurologiczne: drętwienie nóg i rąk, lekkie kłopoty z widzeniem, szumy w uszach – poszedłem do neurologa, który podejrzewał boreliozę – testy IGG, IGM, wynik ujemny... a ja wczoraj miałem prawie 39 temperatury, dreszcze, objawy neurologiczne dalej, choć neurolog twierdzi, że nic mi nie jest... co robić??? Dodam, że nie pamiętam, żeby mnie kleszcz ukąsił, choć po lesie zdarza mi się chodzić.
dx771: Ukąszenie 08.2005r, po 12 dniach się zaczęło – zawroty głowy, totalne zapominanie, upadki, stan podgorączkowy, objawy grypopodobne. Potem doszły bóle kolan, bóle sercowe, bezsenność, nerwowość, ból głowy, węzłów. Podjęte szybkie leczenie (14 dni po ukąszeniu) – amoksycylina przez 9 tygodni w dawce 4–6 g (zakończone w listopadzie). W trakcie dołączono RULID przez 2 tygodnie. Po leczeniu trochę spokoju i nawrót: sztywnienie rąk, tiki, bezsenność, ciśnienie, ból nóg, totalna słabość. W kwietniu wyraźne pogorszenie (pozytywny WB), w maju L-4, w czerwcu szpital i 3 tygodnie leczenia dożylnego + 6 tygodni leczenia doustnego opartego na doxy, sumamedzie i zinacie. Brak wyraźnej poprawy...
tomek_krk74: Wszystko zaczęło się jakieś kilka lat temu, przy okazji jakiś chorób odczuwałem dziwne osłabienie i zaburzenia czucia w lewej dłoni, ale nie przejmowałem się tym, tym bardziej, że po np. braniu antybiotyków po jakimś czasie przechodziło. Jednak później z biegiem czasu zaczęło być coraz gorzej – po jakiejś kolejnej infekcji gardełka objawy nasiliły się i pozostały; pojawiły się nowe: uczucie jakby słabszej lewej nogi, uczucie mrowienia, drętwienia zarówno dłoni, stóp jak i policzków etc. Ale do tego jakby można było się przyzwyczaić, można też było się przyzwyczaić do strzelania stawów i do pogorszenia wzroku – za każdym razem tłumaczyłem sobie, że jestem informatykiem, pracuję przy komputerze, więc nie ma możliwości, żeby wzrok mi się nie pogorszył. Natomiast to, co zaczęło mnie bardzo męczyć, to problemy z pamięcią, problemy z koncentracją i myśleniem – to był (jest) koszmar: jeśli przychodzicie do kuchni i zastanawiacie się, po co tam przyszliście, szczególnie w moim zawodzie to jest straszne! Dodatkowo to straszne uczucie zmęczenia – ciągłe zmęczenie. Oczywiście przeszedłem wszystkich różnej maści specjalistów, od lekarzy ogólnych, ortopedów, chirurgów, okulistów, neurologów etc. Masa różnych dziwnych badań – akurat mam to szczęście, że mam prywatne ubezpieczenie medyczne – więc nie miałem problemów zarówno z dostępem jak i diagnostyką. Diagnostyka była w kierunku chorób nowotworowych, guzy mózgu, choroby autoimmunologiczne itp. itd. Za każdym razem powinienem być okazem zdrowia, bazując tylko na wynikach, jakie mi wychodziły. Oczywiście, pojawiały się sugestie, żebym udał się do psychiatry, bo to wszystko jest w mojej głowie (sic!)...


    [...] (skróty pochodzą od redakcji pinezki.pl)

To nie wszystko

   Oczywiście to nie koniec tematu. Studiuję go ostatnio intensywnie, a ten artykuł stanowić ma zaledwie wprowadzenie dla zainteresowanych.
   Ciekawi mnie jeszcze problem boreliozy u leśników: podobno co roku mają robione testy i... nic. Niekiedy ponad 80% wyników potwierdza zakażenie, ale się go  n i e  l e c z y. Są jednak jedynym zawodem, który może uzyskać rentę z powodu boreliozy. No tak, oni muszą chodzić do lasu.

   Jednakże ostatnio kleszcze nie tylko częściej roznoszą krętki niż dawniej, ale tak się rozpowszechniły, że spotkać je można nawet w śródmiejskich parkach.


---------
Artykuł ukazał się w nr 20 gazetki Między Górkami a Lasem
Publikujemy za zgodą Redaktor Naczelnej