O jak ogród


czyli grzebanie się w ziemi i inne tego typu przyjemności

ilustr. Joanna Titeux    Trzydziestka zabiera się do sadzenia profesjonalnie. Odwiedza znany sklep ogrodniczy albo supermarket i dokonuje zakupu najpotrzebniejszych akcesoriów, a więc: doniczki (w tym kilka na zapas, no bo skoro ładne to zawsze mogą się przydać), worki ziemi, sadzonki lub ziarenka, przy okazji kilka iglaków, nawóz oraz wyjątkowo niezbędne narzędzia. Nie można zapomnieć również o rękawiczkach, bo domycie rąk po dniu grzebania w ziemi może być trudne.

   Obładowana wraca do domu i gdy tylko ma możliwość, zabiera się za połączenie nabytych składników, a więc zasianie ziarenek, posadzenie sadzonek, podlanie i obfite nawiezienie.

   Wyżej wymienione czynności wymagają czasu, gdyż trzydziestka ambitnie kupiła roślinek dużo, z myślą, że ogród/balkon/parapet wyglądać mają pięknie.

   I tak mija dzień, a w najlepszym przypadku kilka godzin. Następnego dnia, przezwyciężając ogarniające ją zmęczenie, trzydziestka patrzy na efekt swojej pracy i zaczyna się zastanawiać, czy taka forma relaksu jest dla niej najlepsza. I myśli, że kobiety to jednak ciężkie frajerki.
   Dodać należy, że przed sadzeniem trzeba było: umyć balkon, wyszorować meble, które się na nim znajdują, no a w ogrodzie to jeszcze powyrywać chwasty, odmalować pergolę i przyciąć drzewa. Po sadzeniu wystarczy już tylko posprzątać cały dom, zachlapany wodą, uziemiony ziemią i śmierdzący nawozem, bo tak się jakoś troszkę zabrudził przy okazji ozdabiania balkonu/parapetów/ogrodu.

   Ufff, roboty jak dla kilku osób, a wykonawstwo bierze na siebie jedna. Okazuje się, że tyranie jak wół, połączone z grzebaniem w ziemi, funduje sobie mnóstwo Trzydziestek, mając przed oczami śmiałą wizję, że uda im się upiększyć swoje otoczenie i stworzyć romantyczny, pachnący kwiatami nastrój, choćby nawet na dziewiątym piętrze blokowiska.
ilustr. Joanna Titeux
  I rzeczywiście – okazuje się, że roślinki posadzone wyglądają pięknie, udało nam się wybrać wspaniałe odmiany, charakteryzujące się głębią koloru, zasiane ziarenka powoli zaczynają kiełkować, pojawiają się liście i pojawia się również odważna myśl, że właściwie nie ma przeszkód, aby nasz balkon/ogród mógł uczestniczyć w konkursie na najpiękniejszy balkon/ogród na osiedlu (w mieście).

   Dodatkowo grzebanie w ziemi wspierane jest informacjami z telewizji dotyczącymi np. siania w maju maciejki, która gdy wzejdzie, ma znaczący wpływ na możliwość zakochania się jeszcze w danym roku.

   Trzydziestka łatwowierna nie jest i pragmatycznie zamiast maciejki sieje miętę, tymianek lub bazylię, a zakochanie i tak jakoś przychodzi.

   Jednym słowem, kto jeszcze nie zdążył tej wiosny czegoś zasadzić, szybko do sklepu, a po poradę na forum.



Ilustracje: Joanna Titeux/pinezka.pl

{jos_sb_discuss:15} 

Komentarze (0)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl