B jak biust

   

...B, choć „fajnie byłoby mieć C” - jak pisze jedna z Trzydziestek.
Ha! W dzisiejszych czasach to znowu nie takie trudne. Jak odpisuje siła fachowa (po godzinach ekspertka Pinezki) – „biust powiększony wygląda bardziej naturalnie niż naturalny!”. Dalej pojawiają się takie epitety, jak „sprężysty”, „sterczący”, „miły” czy „jędrny” (w tym miejscu rośnie odsetek czytających Pinezkę Panów). Dla uspokojenia dowiemy się też, że nie chlupie (uf!). Więcej szczegółów na ten temat zostawimy innemu działowi, żeby nie zabierać chleba naszym ekspertom od skalpela.

    Dlaczego jednak zaczynamy tę literkę od poprawiania natury? Ano dlatego, że jak wiadomo, niewiele kobiet jest ze swojego biustu naprawdę, tak z ręką na lewej piersi, zadowolona. Jeśli jeszcze nie teraz, to przewiduje jego zmiany w przyszłości.
    Drobne Trzydziestki mówią o sobie krytycznie (i zapewne przesadnie!), że są „pozbawione biustu”, co przeszkadza w kompletowaniu i noszeniu garderoby; inna marzy o owym „full B”, które jeszcze inna chce zamienić na C; na biuście widać też skutki cudownych diet, które dziwnie nie chcą odchudzać nic poniżej pasa, za to powyżej...
    Ale choć jedne zapewniają, że „większy biust pasuje każdemu”, niektóre chciałyby mniejszy. Jednak odzew na hasło „tydzień bez biustu – kto reflektuje?” był negatywny. Jaki jest taki jest, ale niech w ogóle jakiś będzie.
    Najprzyjemniej to się jednak patrzy na takie, z których wzrok się za szybko nie ześlizgnie. Okazuje się bowiem, że większe rozmiary fascynują nie tylko mężczyzn! Zaglądają więc dziewczyny zazdrośnie do cudzych dekoltów dziękując jednocześnie Naturze, że latem wolno im, bezbiustnym, biegać bez staników, a jeśli nawet w nich, to łatwiej o te mniejsze rozmiary. Przy czym tak naprawdę, to gdyby nie nalegania mężczyzn, przemysł gorseciarski byłby w tarapatach! Jeśli tylko któraś może, stanika nie zakłada. Takie, które szczerze lubią tę część garderoby są w mniejszości!

    A te obrzucane spojrzeniami dekolty to nie tylko na ulicy, ale i w kinie. Na ekranie. W tolkienowskiej Trylogii. Osobliwie ujmują bezbiustne (? tu rozgorzał spór – wiadomo, o obiektywizm trudno – dla jednych B to nic, dla innych szczyt marzeń) elfy.
I tak poznajemy tajemnice naturalnego haute couture: jak Natura mniej hojna, to jej wychodzi bardziej elegancko. Bo już kobietom Hobbitów biustów odmówić się nie da, ale i szyku im nie wmówimy. Elfy to co innego. Eleganckie są, to i biusty zbędne...

    Wypada przyznać wcześniej czy później, że dość kluczową rolę w ocenie kobiecych biustów mają mężczyźni. „Biusty są ok!” - jakby tu teraz powiedział jeden z Trzydziestek (i dodał zaraz potem: „im więcej tym lepiej”). Przy okazji istotna jest nomenklatura. Nie od parady piszemy tu o B jak Biust, a nie o C jak...  Bo „cycki ma pani na ulicy i aktorka w filmie, względnie siostra, czyli twór czysto abstrakcyjny. Żona ma zdecydowanie piersi (...) jak się zastanowiłem, to ma jeszcze cycuszki”. A Trzydziestki same o sobie? Nie ma reguł. Przyznajemy się do cycków, cycuchów, piersi, biustów, bimbałków. Też na B...


 {jos_sb_discuss:17}

Komentarze (0)

Zapisz się do RRS feed tego komentarza

Pokaz/Ukryj Komentarze

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

Powered by Azrul's Jom Comment for Joomla!
busy
 
}

info dla autorów

Szanowny Autorze, zapraszamy do współpracy z magazynem pinezka.pl. 
> Tutaj znajdziesz informację < dotyczącą warunków publikacji tekstów oraz współpracy z nami. 

Info i kontakt


 

Kontakt:  
{
logowanie dostępne tylko dla członków redakcji Pinezka.pl